Nasz komentarz: Burza wokół Maratonu Warszawskiego

Obecnie żyjemy w takich czasach, w których nic tak nie rozpala Polaków jak dyskusje o polityce. Nie dziwi więc, że ogłoszenie przez Marka Troninę, organizatora 39. PZU Maratonu Warszawskiego, faktu objęcia imprezy Honorowym Patronatem przez Prezydenta Andrzeja Dudę, wywołało lawinę komentarzy środowiska biegowego. W social mediach pojawiły się głosy oburzonych taką decyzją biegaczy, nie trzeba też było długo czekać na kontr komentarze sympatyków obecnej władzy. Oliwy do ognia dolał także sam Marek Tronina, publikując mocno agresywny wpis, który z pewnością nie miał na celu załagodzenie sytuacji.

Nie możemy oprzeć się wrażeniu, że język którego Marek Tronina użył w swoim poście skierowanym do osób wyrażających swoje niezadowolenie, doskonale znamy z telewizyjnych przekazów relacjonujących polityczne wydarzenia. Część komentujących przyklasnęła słowom organizatora, pozostałych jeszcze bardziej one rozjuszyły co spowodowało, że dyskusja o sportowej bądź co bądź imprezie, sprowadziła się do ordynarnej pyskówki zajadłych politycznych przeciwników.

I o ile jesteśmy w stanie zrozumieć argumenty przytoczone przez Marka Troninę, że Patronat Honorowy nadawany jest przez Urząd Prezydenta a nie Andrzeja Dudę, że w latach wcześniejszych imprezę takim patronatem obejmował także Prezydent Bronisław Komorowski, że o patronat Prezydenta RP będzie się starał także wtedy, gdy na stanowisku głowy Państwa będzie Robert Biedroń, o tyle formy tego przekazu nie jesteśmy w stanie pojąć. Sport powinien łączyć a nie dzielić, a wpis w którym Marek Tronina otwarcie zarzuca biegaczom nie zgadzającym się z decyzją o patronacie: to Wy jesteście problemem tego kraju, to Wy nienawidzicie, przenosicie swoje frustracje i zatruwacie, jest bardzo, ale to bardzo daleki od łączenia i zasypywania podziałów. Tekst o Prawdziwych Polakach, i o tym że jeśli się komuś nie podoba, to niech jedzie do Berlina, stoi w całkowitej sprzeczności ze stwierdzeniem Troniny o apolityczności imprezy i samych organizatorów.

Odnosimy wrażenie, że w swoim poście na Facebooku Marek Tronina zawarł wszystko to, co sam zarzuca wyrażającym swoje niezadowolenie biegaczom. Mało tego, wydaje się, że zrobił to celowo i świadomie. I to jest dla nas bardziej kompromitujące, niż sam fakt nadania imprezie Patronatu Prezydenta Andrzeja Dudy. Bo nawet gdyby sympatie polityczne organizatora stały po stronie obecnego Prezydenta, można było zamieścić lakoniczne oświadczenie z argumentami przytoczonymi powyżej: to jest wieloletnia tradycja, jest to Patronat Prezydenta a nie Andrzeja Dudy, wcześniej był Komorowski, będzie też Biedroń jeśli zajdzie taka sytuacja. Tyle. Koniec, kropka.

Dla biegaczy o innych politycznych sympatiach Marek Tronina ma prośbę serdeczną, szczerą i z serca. Nie startujcie. Dziwna i oryginalna to strategia marketingowa. Oczywiście w tym roku pozostanie ona bez konsekwencji, wszak pieniądze za udział w 39. Maratonie Warszawskim Marek Tronina już skasował. Nie wydaje się nam także, że jest taki chętny, by wszystkim tym, którzy chcą zrezygnować ze startu w biegu, oddawać wpłacone już pieniądze. O tym jak bardzo i czy w ogóle, Marek Tronina zraził biegaczy do organizowanych przez siebie biegów zobaczymy już za pół roku, gdy w marcu odbędzie się 13. Półmaraton Warszawski. Jednak jeśli Marek Tronina jest konsekwentny w swoich przekonaniach, powinien już teraz ogłosić: na 13. Półmaraton Warszawski zapraszamy tych, którzy zgadzają się z naszą racją. Pozostali won do Barcelony lub Paryża. Frekwencja na starcie tego biegu pokaże, czy biegacze zapamiętali Troninie obraźliwy post pół roku wcześniej.

Wśród komentujących nie brak opinii, że mocno agresywny wpis Troniny, broniący patronatu Prezydenta Andrzeja Dudy, miał na celu przypodobanie się sponsorowi imprezy czyli firmie PZU. Powszechnie wiadomym jest, jak bardzo państwowe spółki opanowane zostały przez polityków z obozu obecnej władzy. I jak bardzo ta władza wyczulona jest na wszelkie gesty braku lojalności. A to przede wszystkim państwowe spółki do tej pory były największymi mecenasami biegania. I jesteśmy w stanie wyobrazić sobie, że organizator postawiony przed wyborem ewentualnej utraty dotacji od PZU a stratą nawet kilkuset uczestników swoich imprez, wolał przypodobać się sponsorowi dającemu duże wsparcie finansowe. Czy to się jednak na dłuższą metę opłaci, to już ból głowy Fundacji Maraton Warszawski. Imprez biegowych na polskim rynku jest jednak tak dużo, że biegacze naprawdę mają w czym wybierać i nie koniecznie muszą biegać w imprezach organizowanych przez Marka Troninę, skoro nawet jemu samemu na tym nie zależy.

Często słyszy się wytarty już slogan: Łączy nas wspólna pasja – bieganie. Dziś jednak środowisko biegaczy podzielone jest jak jeszcze nigdy wcześniej. I wielka szkoda, że do takiego stanu rzeczy, swoją niemałą cegiełkę dołożył organizator jednych z największych biegowych imprez w Polsce. Cytując klasyka: “Marku Tronina, nie idź tą drogą!”