BMW Berlin Marathon – z dużej chmury mały deszcz

Fot. Berlin-Marathon Facebook
BMW Berlin Marathon awizowano jako starcie tytanów w walce o nowy rekord świata. Na starcie stanęli bowiem Etiopczyk Kenenisa Bekele, Kenijczyk Eliud Kipchoge i jego rodak, Wilson Kipsang. Na trasie uważanej za najszybszą na świecie, mieli się więc zmierzyć światowej klasy biegacze.
Przed biegiem cała trójka tryskała pewnością siebie i zapowiadała walkę o pobicie dotychczasowego rekordu świata 02:02:57, należącego do Dennisa Kimetto. Padający w Berlinie przelotny deszcz mocno utrudniał zadanie, ale nie sprawiał, że przez to zadanie było niemożliwe do wykonania. Mało kto jednak spodziewał się, że buńczuczne zapowiedzi biegaczy, zostaną tak mocno zweryfikowane. 
Jako pierwszy z wyścigu o zwycięstwo w stolicy Niemiec i nowy rekord trasy wycofał się ubiegłoroczny zwycięzca BMW Berlin Marathonu – Kenenisa Bekele. I stało się to już w połowie dystansu! Z wielkiej trójki w rywalizacji pozostali więc Kipchoge i Kipsang. Nie na długo. Choć tempo biegaczy dawało jeszcze szansę na rekord świata, na 30 kilometrze z trasy zszedł Kipsang. W walce o zwycięstwo pozostał Eliud Kipchoge oraz… debiutant, Etiopczyk Guye Adola. 
Adola widząc problemy wielkich mistrzów zaatakował na 36 kilometrze, jednak Kipchoge po paru kilometrach skutecznie skontrował Etiopczyka, nie tylko go doganiając, ale i zostawiając z tyłu. Prowadzenia nie oddał już do samej mety, finiszując z wynikiem 02:03:32. Do rekordu świata zabrakło 36 sekund. Drugie miejsce zajął Guye Adola, który uzyskał wynik 02:03:46. Na trzecim miejscu przybiegł Mosinet Geremew  z Etiopii – 02:06:09.

                      

W rywalizacji kobiet z góry wiadomo było, że rekord świata należący do Pauli Radcliffe (02:15:28) jest niezagrożony, liczono jednak na walkę o rekord trasy berlińskiego maratonu (02:19:12), który od 2005 roku należy do Mizuki Noguchi z Japonii. Do takiego optymizmu uprawniała życiówka głównej faworytki biegu – Gladys Cherono. Kenijka legitymuje się rekordem życiowym w maratonie 02:19:25, który uzyskała w 2015 roku, właśnie na BMW Berlin Maratonie.

W biegu kobiet nie było sensacji i niespodzianek. Ton rywalizacji nadawały faworytki, jednak o żadnym rekordowym wyniku nie mogło być mowy. Trzeba jednak przyznać, że wyścig był zacięty a sprawa końcowego zwycięstwa rozstrzygnęła się dopiero w samej końcówce. Ostatecznie jako pierwsza na metę wpadła Gladys Cherono (02:20:23), drugie miejsce zajęła Ruti Aga (02:20:41), trzecia była Valary Aiyabei (02:20:53).


Tak więc jedynym rekordem jaki padł podczas BMW Berlin Marathon, pozostał rekord frekwencji. W tegorocznej edycji berlińskiego biegu udział wzięło blisko 44 tysiące biegaczy ze 137 krajów.