Relacja z Zurich Marato Barcelona 2018

Jeżeli dla jednych piątek to koniec tygodnia, dla każdego maratończyka z Barcelony, piątek oznaczał początek wielkiej, biegowej przygody. Punktualnie o 10:00 zostały otwarte drzwi budynku targowego przy Placu Hiszpańskim, które prowadziły prosto do Expo Sports. Już kilkanaście minut później osobiście przekroczyłem próg targów. W pierwszej sali, podobnie jak w latach ubiegłych, zlokalizowane były stanowiska do odbioru numerów startowych na maraton oraz na sobotni bieg śniadaniowy. Wszędobylska obsługa asystowała każdemu, kto choć sprawiał wrażenie, że może z czymkolwiek sobie nie poradzić. Sam odbiór numerów to kilkanaście sekund, po których można było udać się do miasteczka ASICS – głównego sponsora technicznego biegu.

Na samym wstępie gości witała wizualizacja trasy biegu, a chętnych do zapoznania się z nią nie brakowało. Wielkoformatowe, mocno kolorowe ścianki prosto z kampanii marki ‘I Move Me’ zapraszały do fotografowania się na ich tle. W dalszej części rozpoczynały się stanowiska z linią odzieżową dedykowaną barcelońskiemu maratonowi. Koszulki, bluzy, a przede wszystkim wyjątkowa, limitowana wersja najnowszych GEL Nimbus 20 w mocno pomarańczowych barwach, nie pozwalały nikomu przejść obok nich obojętnie.

Kolejne stanowisko, które skupiało uwagę odwiedzających, obsługiwane było przez biegowych ekspertów marki ASICS, którzy służyli fachową poradą przy profesjonalnym doborze obuwia. Niedostępna jeszcze w Polsce technika MotionID za pomocą specjalnych czujników zlokalizowanych na stopach oraz w pasie biegacza, pozwala na szczegółową analizę kroku biegowego w wybranych modelach butów. Po ekspansji poczynionej na wieszakach z odzieżą, skierowałem swoje kroki w kierunku stoiska ‘Pace your race’, umożliwiającego wydruk opaski na nadgarstek z międzyczasami, ułatwiającej utrzymanie założonego tempa biegu.


W kolejnej hali można było spotkać innych wystawców, którzy oferowali produkty i usługi, oczywiście z branży biegowej. Żele, napoje energetyczne czy zegarki sportowe to tylko niektóre z wielu rzeczy pomocnych każdemu maratończykowi. Ostatnim stanowiskiem, na tuż przed opuszczeniem Expo Sports był punkt odbioru koszulek, które w przypisanym rozmiarze wydawali wolontariusze. Tegorocznym kolorem dominującym został niebieski, a właściwie jego odcienie. Paniom przypisany został błękit, natomiast panom – granat.

Barcelońskie Expo jak zawsze robi wrażenie, a czas na nim spędzony ucieka zdecydowanie za szybko. Biegacze, którzy do stolicy Katalonii przybyli w późniejszym czasie, będę mieli możliwość odwiedzenia targów także w sobotę w godzinach 10:00 – 20:00.

Dzień 2, czyli Breakfast RUN
W sobotni poranek wyruszyliśmy wspólnie na podbój wzgórza Montjuic, bowiem na godzinę 9:30 zaplanowany był bieg śniadaniowy, czyli Breakfast Run. Na starcie zjawiło się ok 2000 osób i już po chwili, przy dźwiękach żywiołowej muzyki ruszyliśmy w kierunku szczytu wzgórza. Trasa biegu, w większości pod górę, prowadziła w miejscu, gdzie swój maraton w 1992 roku kończyli Olimpijczycy, którzy wbiegali na metę przy pełnych trybunach stadionu olimpijskiego. Organizatorzy zadbali, by nie zabrakło nawet oznaczeń czterech ostatnich kilometrów trasy. Po kilkunastu minutach biegu, zza wzgórza wyłonił się Estadio Olimpico. Wokół zaczęli gromadzić się przypadkowi przechodnie, którzy gorąco dopingowali biegaczy na ostatnich metrach. Pogoda tego dnia sprzyjała, od samego rana nad Barceloną świeciło piękne słońce.

Wbiegając tunelem na stadion, faktycznie można było poczuć na własnej skórze ducha olimpiady. Gdy tylko znaleźliśmy się na tartanie, pozostało do pokonania już tylko jedno okrążenie, mijając po drodze znacznik z 42. kilometrem. Po przebiegnięciu mety był czas na zdjęcia, a chętnych do wspólnej fotki nie brakowało. Udało się nam bowiem spotkać ze znajomymi z hiszpańskiej oraz szwedzkiej drużyny ASICS FrontRunner. Następnie wróciliśmy na miejsce startu, gdzie wspólnie zjedliśmy śniadanie – wszak nazwa biegu do czegoś zobowiązuje. W tej miłej atmosferze spędziliśmy ostatni przedmaratoński poranek. Teraz pozostaje już tylko zjeść porządną, energetyczną kolację i odliczać godziny do startu.

Specjalnie dla Biegowe.pl z Barcelony
Tomek Lasota