Kłopoty Caster Semenyi

IAAF postanowiło uregulować zasady rywalizacji zawodniczek z naturalnie podwyższonym poziomem testosteronu, a nowe przepisy Międzynarodowego Stowarzyszenia Federacji Lekkoatletycznych mogą zatrzymać dominację Caster Semenyi. Zawodniczce grozi zakaz startów m.in. w biegach na 800 i 1500 m, jeśli ta nie zacznie farmakologicznie obniżać bardzo wysokiego poziomu męskiego hormonu. 

Caster Semenya to mistrzyni olimpijska z Rio de Janeiro w biegu na 800 m oraz trzykrotna mistrzyni świata na tym dystansie. Reprezentantka RPA jest także jedną z najbardziej kontrowersyjnych zawodniczek ostatnich lat. Wszystko z powodu jej organizmu, który wytwarza zbyt duże ilości testosteronu. Mająca umięśnioną sylwetkę oraz niski tembr głosu Caster Semenya będzie zmuszona do farmakologicznego zbijania poziomu testosteronu pod groźbą zakazu startu na dystansach od 400 m do jednej mili.

Oskarżenia o hiperandrogenizm towarzyszą karierze Caster Semenyi od 2009 roku, kiedy po raz pierwszy sięgnęła po tytuł mistrzyni świata. Poddano ją wtedy testom płci i stwierdzono, że biegaczka zmaga się z bardzo podwyższonym poziomem testosteronu, dlatego zaaplikowano jej kurację hormonalną. Leczenie przerwano po interwencji Trybunału Arbitrażowego ds. Sportu, który poprosił, aby lekarze udowodnili, że to faktycznie biologiczne uwarunkowania dają południowoafrykańskiej zawodniczce przewagę nad rywalkami.

Kontrowersje wokół biegaczek z hiperandrogenizmem rozgorzały zwłaszcza po finale biegu na 800 metrów podczas igrzysk olimpijskich w Rio de Janeiro w 2016 roku, gdzie na podium stanęły Caster Semenya, Francine Niyonsaba i Margaret Wambui. Kanadyjka Melissa Bishop, która zajęła czwarte miejsce czy nasza Joanna Jóźwik (była piąta), choć uzyskały świetne rezultaty i ustanowiły nowe rekordy życiowe, nie były w stanie choćby zbliżyć się do zawodniczek czołowej trójki.

Rio de Janeiro 2016

Głośno zaczęto podważać sens rywalizacji z biegaczkami o tak wysokim poziomie testosteronu. – Trzy zawodniczki, które były na podium, wzbudzają bardzo dużo kontrowersji. Nie ukrywam, że dla mnie to też jest trochę dziwne, że władze nic z tym nie robią. Koleżanki mają po prostu bardzo wysoki poziom testosteronu, podobny do męskiego, dlatego wyglądają, jak wyglądają i biegają tak, jak biegają. – komentowała rezultaty biegu na 800 metrów Joanna Jóźwik.

Caster Semenya

IAAF regulować tę kwestię próbowało już wcześniej, ale w 2015 roku przegrało sprawę przed Trybunałem Arbitrażowym ds. Sportu w Lozannie skierowaną przez biegaczkę z Indii Dutee Chand, której zabroniono startów właśnie z powodu wysokiego poziomu testosteronu. Trybunał zażądał przeprowadzenia badań, które udowodnią ponad wszelką wątpliwość, że zbyt wysoki poziom testosteronu pozwala zawodniczkom z hiperandrogenizmem uzyskiwać lepsze wyniki.

Testosteron, nieważne czy wytworzony przez organizm, czy do niego wstrzyknięty, zwiększa wydolność. CAS zażądał od nas przedstawienia zakresu przewagi jaką hormon daje, a teraz dysponujemy wynikami badań – powiedział przewodniczący IAAF Sebastian Coe.

Zdaniem badaczy biegaczki z DSD miały wyższy poziom testosteronu niż wynosi średnia dla kobiet, co skutkowało większą masą mięśniową i poziomem hemoglobiny. Dominacji predysponowanych w ten sposób pań nie zaobserwowano w sprintach oraz biegach na 5 000 i 10 000 m. Na tych dystansach Semenya, jeśli zechce, będzie mogła rywalizować bez żadnych obostrzeń.

Nowe przepisy mają zostać opublikowane w czwartek. W towarzyszącym im raporcie pojawia się nowa kobieca klasyfikacja – zawodniczki z zaburzeniami rozwoju płci (DSD).

 

źródło: PAP