Bieg Lwa w tropikalnym upale. Dobre występy Polaków

Wczoraj w Tarnowie Podgórnym odbyła się siódma już edycja Biegu Lwa. W biegu głównym na dystansie półmaratonu wygrał Cosmas Kyeva z Kenii oraz Agnieszka Gortel-Maciuk. Na trzecim miejscu finiszował Marcin Chabowski. W biegu na 10 km zwyciężył Henryk Szost oraz Dominika Stelmach. Bieg Lwa przyciągnął na dwóch dystansach blisko 1,6 tysiąca zawodników, którym na ulicach kibicowało wielu mieszkańców miasta. Rywalizacja toczyła się iście tropikalnym klimacie, w chwili startu temperatura przekraczała 30 stopni. 

Chabowski walczył z Kenijczykami

Główna rywalizacja odbyła się na dystansie półmaratonu. Z tropikalną aurą najlepiej poradził sobie Kenijczyk Cosmas Kyeva, który uzyskał czas 1:04:55. – Oczywiście jestem szczęśliwy, bo zwyciężyłem, ale czas nie jest za dobry ze względu na pogodę – jest za ciepło. Trasa jest dobra i szybka, ale pogoda jest zła – podkreślił na mecie zwycięzca. – Przez 10 km biegliśmy w grupie, po 10. km postanowiłem zerwać tempo, ruszył ze mną Abel Rop, ale od 14. kilometra biegłem już sam. To nie było jednak kluczowe, największy wpływ miała na mnie dzisiaj pogoda.

Drugą lokatę wywalczył wspomniany Abel Kibet Rop, a trzeci był Polak – Marcin Chabowski.

Kyevas

Wśród pań najlepszą okazała się Agnieszka Gortel-Maciuk:Nie spodziewałam się wygranej, ponieważ rywalki były znakomite, a ja nie przygotowywałam się pod półmaraton w ostatnim czasie. Mimo to, udało mi się uzyskać najlepszy wynik na tym dystansie w tym roku. Warunki nie były łatwe, więc tym bardziej się cieszę – podkreśliła czterokrotna mistrzyni Polski w biegu półmaratońskim. – Biegłam w grupie z innymi zawodniczkami i kolegą Arturem Kernem, który był dzisiaj naszym pacemakerem. To on przed startem namawiał nas, żebyśmy zaczęły wolno, bo jest bardzo ciepło, dalej dostosowywał tempo do nas, a kiedy już dziewczyny się odłączyły i biegliśmy we dwójkę, motywował mnie. Nie ukrywam, że czułam presję kolejnej zawodniczki, bo trzymała się na przysłowiowym „ogonie”, dlatego na ostatniej prostej mimo, że kompletnie nie miałam już siły, starałam się przyspieszyć.

Czas Agnieszki to 1:15:24. Kolejna zawodniczka – Ukrainka Oleksandra Shafar – przybiegła na metę z 27-sekundową stratą, a trzecia była Kenijka Christine Moraa Oigo – 1:16:26.

Szost i Stelmach najlepsi na “dychę”

Bieg towarzyszący – Pogoń za Lwem po raz pierwszy odbył się na dystansie 10 km. Atestowana trasa przyciągnęła rzesze amatorów, ale zachęciła do startu także czołowych polskich biegaczy. Zdecydowane zwycięstwo odniósł rekordzista Polski w maratonie – Henryk Szost. Jego wynik to 30:45. – Mój organizm bardzo szybko się odwadnia w takich warunkach i nie jestem w stanie tego zmienić. Na wielu imprezach to właśnie wysoka temperatura była główną przeszkodą w uzyskaniu wartościowego wyniku. Dzisiaj zacząłem ambitnie, po 2:55 pierwsze trzy kilometry, ale później temperatura odbierała moc, zacząłem się odwadniać, nogi się usztywniały, nie było luzu, który pozwalałby na szybkie bieganie. Druga sprawa to brak rywali, w zasadzie od pierwszego kilometra biegłem sam i musiałem się dodatkowo motywować, by napierać na wynik, a słońce i dość mocne powiewy wiatru odbierały energię – relacjonuje Henryk Szost, rekordzista Polski w maratonie. – Nie udało się dzisiaj „złamać” 30 minut, ale moim głównym celem są Mistrzostwa Europy w Berlinie, do których mam jeszcze 10 tygodni, więc gdybym teraz biegał poniżej 30 minut to myślę, że na ME nie miałbym co szukać, bo forma przyszłaby za szybko.

Bieg Lwa

Drugie miejsce zajął Paweł Ochal (31:54), a trzecie – Bartosz Majorczyk (33:23).

Najszybszą zawodniczką dystansu 10 km została Dominika Stelmach, która podkreśliła także walory pozabiegowe imprezy. – Nienawidzę biegać w upale, ale ponieważ startuję w zawodach, w których trzeba ten upał znosić, coraz częściej staram się trenować w takich warunkach i przyzwyczajać do wysokich temperatur. Najgorsze, co możemy zrobić to właśnie biegać w nocy, czy wcześnie rano, unikać upału i nagle wystartować w takim biegu o 14. Wtedy nasz organizm kompletnie nie jest przygotowany – podkreśliła na mecie Dominika Stelmach, zwyciężczyni Wings For Life World Run w Pretorii. – To jest fantastyczna impreza, jestem tutaj drugi raz i podobnie, jak za pierwszym razem, wszystko co tutaj wokół biegu zostało przygotowane naprawdę robi wrażenie. Poza tym nie wiem, czy jest drugi taki bieg w Polsce, gdzie całe miasteczko uczestniczy w imprezie i tak bardzo się angażuje. Cieszę się, że mogłam tutaj być i pobiec – podsumowała. Czas Dominiki to 37:29.

Jako druga na metę dotarła Weronika Hendzielska (40:38), a trzecią lokatę wywalczyła Sylwia Nawrocka (43:29).

Jak co roku Mieszkańcy Tarnowa Podgórnego spisali się na medal. Kurtyny wodne, domowe punkty odżywcze, transparenty – cała miejscowość żyła biegiem, co podkreślało na mecie wielu zawodników.

Bieg Lwa

Bieg Lwa z licznymi atrakcjami

Nie tylko długodystansowcy rywalizowali w Tarnowie Podgórnym. Po raz pierwszy zorganizowano bieg pokazowy na 100 m – Setkę NOVOL. Na starcie stanęli: Eryk Hampel, Krzysztof Grześkowiak, Dariusz Kuć, Kamil Masztak, Remigiusz Olszewski i Grzegorz Zimniewicz. Zwycięzcą okazał się Remigiusz Olszewski, który 100 m pokonał w 10,42.

– Taka impreza to przede wszystkim wspaniała okazja dla nas – zawodników, żeby się pokazać. Myślę, że zawody długodystansowe z dodatkowymi atrakcjami, jak ten bieg sprinterski, w którym brałem udział i cały piknik, jaki tutaj mamy, to dla kibiców ciekawa odskocznia od tradycyjnych imprez biegowych – ocenił dwukrotny wicemistrz Polski w biegu na 100 m. – Zawsze jestem zmotywowany, bo nasz sport jest bardzo wymierny, nasze czasy mocno na nas wpływają, nie inaczej było i tym razem. Moje najbliższe plany startowe to Memoriał Kusocińskiego, a w dalszej perspektywie sierpniowe Mistrzostwa Europy, gdzie indywidualnie liczę na finał, a może także medal w sztafecie.

Podczas niedzielnej imprezy odbyły się także zawody dla dzieci i młodzieży – Bieg Lwiątek, w którym w sześciu kategoriach wiekowych pobiegło blisko 1000 uczestników! Były także sztafety rodzinne na dystansie 3×400 m, a także Sztafety Szkolne i Firmowe, które rywalizowały na trasie półmaratońskiej.

Mnóstwo emocji towarzyszyło zawodom drwali – LION’S TROPHY, a także przejażdżkom na torze offroad – na kładach Polaris. Dopełnieniem imprezy był koncert zespoły Brodacze Live Act, który trwał w trakcie zawodów i dodawał biegaczom energii na ostatniej prostej oraz Zlot Food Tracków z pysznymi przekąskami.

Wydarzenie jest współfinansowane przez Gminę Tarnowo Podgórne.

mat pras.

fot. Tomasz Szwajkowski