Lawrence Cherono zwycięża w TCS Amsterdam Marathon. Kenenisa Bekele rozczarował

Kenijczyk Lawrence Cherono wygrał 43. TCS Amsterdam Marathon z wynikiem 2:04:05, który jest nie tylko nowym rekordem trasy, ale także najlepszym czasem w jakim kiedykolwiek został pokonany maraton w Holandii. Rozczarował za to Kenenisa Bekele. Mistrz świata i mistrz olimpijski, posiadacz trzeciego wyniku w historii maratonu, po raz kolejny nie ukończył biegu na tym dystansie. Wśród kobiet z czasem 2:23:07 triumfowała Etiopka Tadelech Bekele, która podobnie jak Cherono, obroniła tytuł wywalczony przed rokiem.

Największą gwiazdą TCS Amsterdam Marathon miał być Kenenisa Bekele. Etiopczyk po niepowodzeniach w ostatnich startach, w których nie ukończył maratonów w Dubaju i w Berlinie, w Holandii miał potwierdzić swój maratoński potencjał. Zajmujący trzecie miejsce na światowej liście wszech czasów z uzyskanym w 2016 roku w Berlinie wynikiem 2:03:03 Bekele przyznawał, że wciąż nie pokazał wszystkiego na co go stać. – Nie pokazałem jeszcze w maratonie, do czego jestem zdolny – mówił na konferencji prasowej przed biegiem – Nigdy nie doświadczyłem przygotowań do maratonu bez drobnych urazów i niedogodności. Nigdy nie miałem optymalnego maratonu. A w wieku 36 lat z pewnością nie jestem za stary. Myślę, że biegacze maratońscy mogą być w najlepszej formie aż do 40 roku życia.  To kwestia ciała i umysłu – dodał.

Kenenisa Bekele w Holandii zapowiadał dobry występ. – Nigdy wcześniej nie biegałem w Amsterdamie, ale znam Rotterdam i oczywiście Hengelo, gdzie ustanowiłem rekord świata na 5000 m w 2004 roku. W niedzielę chcę rzucić wyzwanie innym i pobić rekord trasy, która jest płaska, a zeszłoroczny bieg pokazał, że jest też szybka – mówił Etiopczyk. Rywalami do spełnienia zamierzonego celu byli: Kenijczycy Lawrence Cherono, ubiegłoroczny zwycięzca amsterdamskiego maratonu i rekordzista trasy (2:05:09), Gideon Kipketer (2:05:51) i Laban Korir (2:05:54) oraz występujący w barwach Turcji Kaan Özbilen (2:06:10). Stawkę uzupełniał rodak Kenenisy – Mule Wasihun (2:05:39).

Zawodnikom sprzyjała idealna pogoda. W Amsterdamie było chłodno i prawie bez wiatru, który jeśli wiał, to w sprzyjającym dla biegaczy kierunku. Korzystali z tego zwłaszcza biegnąc wzdłuż przepływającej przez holenderską stolicę rzeki Amstel, gdzie w latach ubiegłych napotykali na mocny czołowy wiatr. Takie warunki oraz tempo na pierwszych kilometrach zwiastowało dobry rezultat na mecie, zlokalizowanej na historycznym, stadionie olimpijskim.

Amsterdam Marathon

Po 30 kilometrze, gdy czołową grupę opuścili pacemarkerzy, mocne tempo biegu zaczął dyktować Cherono. Jako pierwszy od prowadzącej grupy dziewięciu zawodników odpadł… Kenenisa Bekele, za nim kolejni. Na 35 kilometrze kroku Cherono starali się dotrzymać jeszcze tylko Etiopczycy Solomon Deksisa oraz Mule Wasihun, ale w końcu i oni nie wytrzymali, skupiając się na walce o drugie miejsce. Na 41 kilometrze z trasy zszedł Kenenisa Bekele, który ponownie przegrał z kontuzją i nie ukończył kolejnego biegu.

Lawrence Cherono samotnie przekroczył metę na Stadionie Olimpijskim, wygrywając TCS Amsterdam Marathon z wynikiem 2:04:05, o ponad minutę lepszym od swojego rekordu trasy (2:05:09) z poprzedniego roku. Nigdy wcześniej nikt nie pobiegł tak szybko maratonu w Holandii. Do tej pory najlepsze takie osiągnięcie należało do Kenijczyka Duncana Kibeta, który w 2009 roku pokonał maraton w Rotterdamie w czasie 2:04:27. Na drugim miejscu finiszował Etiopczyk Mule Wasihun (2:04:37) a na trzecim jego rodak Solomon Deksisa (2:04:40). Cała trójka zawodników osiągnęła więc na mecie czasy lepsze od dotychczasowego rekordu trasy!

Jestem bardzo zadowolony z mojego biegu. Dzisiaj przede wszystkim była bardzo dobra pogoda, niewielki wiatr i idealna temperatura pozwalały w tym roku bardzo szybko biegać. Moim celem było osiągnąć na mecie 2:04 i to się udało –  powiedział na mecie Lawrence Cherono.

W rywalizacji kobiet główne role odgrywały zawodniczki z Etiopii: ubiegłoroczna triumfatorka amsterdamskiego maratonu Tadelech Bekele oraz Azmera Gebru i Shaso Insermu. W holenderskiej stolicy swój maratoński debiut zaliczyła Etiopka Meseret Defar. 35-letnia zawodniczka jak dotąd swoje największe triumfy święciła na bieżni, zostając m.in dwukrotną mistrzynią olimpijską w biegu na 5 000 metrów. Defar przed swoim debiutem w maratonie startowała już w biegach ulicznych osiągając 31:14 w biegu na 10 km oraz 1:07:25 w półmaratonie, jednak w Amsterdamie nie odegrała większej roli.

W końcówce biegu mocno zaatakowała Shaso Insermu, ale na ostatnim kilometrze została dogoniona przez Bekele, która na ostatnich metrach zachowała więcej sił i zwyciężyła z czasem 2:23:07. Na drugim miejscu ze stratą sześciu sekund zameldowała się Insermu (2:23:13), a na trzecim Azmera Gebru (2:23:31). Całe podium dla Etiopii.

Amsterdam Marathon

Tadelech Bekele obroniła tytuł wywalczony przed rokiem, ale z dużo słabszym czasem. W ubiegłym roku triumfowała z wynikiem 2:21:54. Etiopce sporo też zabrakło do rekordu trasy, który od 2012 roku należy do jej rodaczki Meseret Hailu i wynosi 2:21:09.

 Jak szacują organizatorzy TCS Amsterdam Marathon w weekendowych biegach na różnych dystansach na ulicach holenderskiej stolicy pojawiło się około 60 tysięcy biegaczy.

 

GD