Boston Marathon – doskonały w swojej niedoskonałości

Przed nami kolejny, już 123. Boston Marathon, najdłużej rozgrywany bieg maratoński na świecie. Jeden z najbardziej cenionych i prestiżowych biegów na królewskim dystansie, należący do elitarnego grona sześciu największych maratonów świata, tworzących cykl Abbott World Marathon Majors. Impreza o 123-letniej historii była miejscem wielu mniej lub bardziej ważnych momentów w historii światowego biegania.

Podczas pierwszych nowożytnych Letnich Igrzysk Olimpijskich, rozegranych w 1896 roku w Grecji, większość olimpijskiej reprezentacji Stanów Zjednoczonych tworzyli zawodnicy Boston Athletic Association. Zainspirowany biegiem maratońskim podczas olimpiady, menedżer reprezentacji USA – John Graham, postanowił zorganizować podobne zawody, w których rywalizowaliby zawodnicy klubowi. Graham, choć pochodzący wtedy z Bostonu, był Brytyjczykiem bowiem urodził się w 1862 roku w Liverpoolu.

Z pomocą bostońskiego biznesmena Herberta H. Holtona rozważali różne trasy, od początku jednak postanowili, że start biegu odbędzie się około 40 km od Bostonu i trasa zostanie poprowadzona do miasta. Jednym z kryteriów jakie przyjęto podczas poszukiwań odpowiedniego miejsca na start, musiało być jego dobre skomunikowanie z miastem. Najlepiej kolejowe, ponieważ warto pamiętać, że zaledwie 12 lat wcześniej, w 1885 roku Carl Benz zbudował pierwszy samochód trójkołowy z silnikiem benzynowym. W owym czasie aut po prostu było bardzo mało.

Dlaczego Boston Marathon odbywa się zawsze w poniedziałek?

Ostatecznie wybór padł na Ashland, miejscowość położoną przy torach kolejowych o 24,5 mili od Irvington Oval w Bostonie, gdzie wytyczono metę biegu. Datę wyznaczono na 19 kwietnia 1897 roku, w tym dniu od 1894 roku w stanie Massachusetts obchodzono Patriots’ Day, święto upamiętniające pierwsze bitwy wojny o niepodległość Stanów Zjednoczonych.

Od pierwszej edycji maraton zawsze odbywa się w poniedziałek, nawet w latach, gdy 19-ty przypadał w niedzielę, bieg przenoszono na pierwszy dzień tygodnia. W 1969 roku Dzień Patriotów został oficjalnie przeniesiony na trzeci poniedziałek kwietnia i od tego czasu maraton odbywa się w tym terminie. 

Rok po igrzyskach w Atenach, 19 kwietnia 1897 roku na starcie pierwszej edycji bostońskiego maratonu stanęło 15 zawodników. Tylko 10 z nich dotarło do mety. John J. McDermott, reprezentujący Pastime Athletic Club of New York City, przejął prowadzenie od harwardzkiego biegacza Dicka Granta na wzgórzach w Newton i nie oddał prowadzenia do końca biegu. McDermott na stałe zapisał się w historii maratonu, zwyciężając pierwszą edycję Boston Marathon na dystansie około 40 km z czasem 2:55:10. 

Boston-Marathon

Począwszy od kolejnych Igrzysk Olimpijskich dystans maratonu zmieniał się kilkukrotnie (od 40 km do 42,75 km), aż do 1924 roku gdy postanowiono ustandaryzować odległość na znane nam współcześnie 42,195 km (26 mil, 385 jardów). Wtedy właśnie, by dostosować maraton do standardu olimpijskiego przeniesiono linię startu na zachód, z Ashland do Hopkinton.

Trasę w takim kształcie po dziś dzień corocznie pokonują tysiące biegaczy biorących udział w Boston Marathon. Choć nazwa biegu wskazuje na to, że jego trasa powinna przebiegać ulicami Bostonu, w rzeczywistości tylko niespełna 5-kilometrowy odcinek prowadzi przez to miasto. Pozostały dystans jest rozłożony na 7 miast i miasteczek stanu Massachusetts: Hopkinton, Ashland, Framingham, Natick, Wellesley, Newton, Brookline.

Dlaczego trasa Boston Marathon jest nieregulaminowa?

Trasa ma też jeden, ale za to bardzo ważny feler. Jest nieregulaminowa. Wyniki uzyskane podczas maratonu w Bostonie nie są oficjalne, ponieważ trasa nie spełnia wymaganych przez IAAF kryteriów – spadek trasy wynosi 139 metrów (maksymalnie według przepisów 42 metry), a odległość (liczona w linii prostej) pomiędzy startem a metą przekracza połowę długości biegu.

Chociaż linia mety znajduje się niżej niż start biegu, myli się ten kto myśli, że biegacze mają tam z górki. Trasa bostońskiego maratonu nie należy do najłatwiejszych, a prawdziwe wyzwanie czeka zawodników w okolicach 30 kilometra.

Boston Marathon

W Newton znajdują się cztery strome podbiegi, z których ostatni śni się po nocach wielu biegaczom. Podbieg dorobił się również wiele mówiącej nazwy – “The Heartbreak Hill” czyli “Wzgórze Złamanego Serca”.

Taki przydomek ten fragment trasy otrzymał w 1936 roku od reportera Boston Globe, Jerry’ego Nason’a. Dziennikarz relacjonował pojedynek dwóch biegaczy toczący się właśnie na tym odcinku. Kiedy John A. Kelley na pierwszym wzgórzu dogonił prowadzącego w biegu Ellisona “Tarzana” Browna, Kelley wykonał przyjazny gest stukania Browna w ramię. Ellison Brown odpowiedział odzyskując prowadzenie na ostatnim wzgórzu i jak opisał to Nason, “złamał Kelleyowi serce”.

Misja Kyriakidesa

W 1946 roku, w pierwszym powojennym maratonie na starcie biegu stanął Grek Stylianos Kyriakides. Do Bostonu przyjechał z jedną misją, by nagłośnić światu sytuację w jakiej znalazł się jego kraj. Najpierw okupowany przez hitlerowców, nękany przez głód i nędzę, która w końcu doprowadziła do wojny domowej.

Kyriakides nie tylko wygrał, ale także na tyle przejął Amerykanów, że ci w drogę powrotną wyprawili go statkiem wypełnionym żywnością i najbardziej potrzebnymi artykułami. Kyriakidesa w Atenach witało podobno aż milion osób.

Boston Marathon

Gibb, Switzer, Kuscsik…Panfil

Od pierwszej edycji Boston Marathonu na jego starcie stawali wyłącznie mężczyźni. W 1966 roku na trasie po raz pierwszy pojawiła się kobieta. Nieoficjalnie, bez numeru startowego, bo organizatorzy odmówili udziału biegaczce.

Powszechnie uważano wtedy, że dystans ponad 42 kilometrów jest zbyt niebezpieczny dla wątłej budowy kobiet. Roberta Gibb postanowiła jednak przebiec maraton i schowana w zaroślach przy linii startu dyskretnie dołączyła do uczestników biegu. Gibb ukończyła wyścig w czasie 3:21:40, choć oczywiście nie została sklasyfikowana a wynik jest nieoficjalny. 

Boston Marathon

Rok później, na liście uczestników bostońskiego maratonu znalazło się nazwisko K.V. Switzer. Jak się później okazało, fortel z podaniem jedynie inicjałów zamiast pełnego imienia zastosowała 19-letnia wówczas studentka dziennikarstwa na Syracuse University – Kathrine Switzer. Udział biegaczki odbił się szerokim echem na całym świecie, za sprawą szarpaniny z dyrektorem biegu, który siłą próbował zepchnąć dziewczynę z trasy biegu.

To zdarzenie zostało uwiecznione przez fotografów obecnych na trasie i w ten sposób to Kathrine Switzer została symbolem walki o równouprawnienie w sporcie, a nie Roberta Gibb, która zresztą wtedy również znajdowała się “nieoficjalnie” na trasie biegu. Gibb po raz trzeci bez zgody organizatorów pokonała bostoński maraton w 1968 roku.

I choć organizatorzy potrzebowali aż 5 lat, by pozwolić kobietom na start, to ostatecznie w 1972 roku zmieniono regulamin biegu i pozwolono, by kobiety mogły brać udział w Boston Marathonie.

Pierwszą, oficjalną triumfatorką maratonu w Bostonie została  Nina Kuscsik, która wyprzedziła pozostałe 7 zawodniczek. W tym momencie warto wspomnieć, że w 1991 roku Boston Marathon wśród pań wygrała Wanda Panfil, na trasie z Hopkinton do Bostonu uzyskując czas 2:24:18. Do tej pory jest to jedyne polskie zwycięstwo w tym najdłużej rozgrywanym na świecie maratonie.

Boston Marathon

Nie ma Boston Marathonu bez niebieskiej linii

Boston Marathon to wiele lat tradycji, choćby takiej jak ta z liniami startu i mety. Charakterystyczne linie na ulicach Hopkinton i Bostonu są widoczne cały rok, a to dlatego, że dbał o nie specjalnie do tego celu wydelegowany człowiek. W 1982 roku Jack LeDuc został wyznaczony do tego, aby dbać o widoczność obu linii przez 365 dni.

Linia startu w Hopkinton co roku jest malowana, natomiast linia mety na Boylston Street jest naklejana ze specjalnego antypoślizgowego materiału. Jack LeDuc swoje obowiązki pełnił przez 36 lat, choć nie pobierał za to wynagrodzenia. W ubiegłym roku w wieku 67 lat jednak postanowił przejść na emeryturę.

A nagrody funduje John Hacock

W 1986 roku bostońska impreza zyskała sponsora, podobnie jak maraton dbającego o tradycję, bo założoną w 1862 roku firmę ubezpieczeniową John Hancock Financial. Współpraca ta trwa po dziś, a jej efektem jest stworzenie struktury wysokich nagród finansowych, które mimo nieregulaminowej trasy, co roku przyciągają do Bostonu najlepszych zawodników na świecie.

W tym roku, po decyzji arabskich szejków ograniczających o połowę nagrody za zwycięstwo w Dubai Marathon, bostoński bieg został najlepiej płatnym maratonem na świecie, oferując 150 tysięcy dolarów za zwycięstwo i 746 tysięcy dolarów w puli nagród. Ale nie tylko zawodowcy chętnie przyjeżdżają do Bostonu. Liczba uczestników biegu rosła systematycznie aż do 1996 roku, gdy na starcie setnego bostońskiego maratonu stanęło 38 708 osób i przez siedem lat ten rekord frekwencji nie został pobity przez żadny inny maraton na świecie.

Niezapomniany finisz

W 2000 roku odbyła się najbardziej zaciekła rywalizacja w historii Boston Marathon, o ile nie w historii światowego maratonu w ogóle. Po pokonaniu ponad 42 kilometrów w szaleńczym finiszu rywalizowała trójka zawodników: Kenijczycy Elijah Lagat i Moses Tanui oraz Gezahegne Abera z Etiopii.

Moses Tanui miał już wtedy na swoim koncie dwie wygrane w bostońskim maratonie, a i Gezahegne Abera nie był zawodnikiem anonimowym. Etiopczyk kilka miesięcy później w Sydney został mistrzem olimpijskim, a w kolejnym roku na mistrzostwach świata w Edmonton zdobył złoty medal, stając się pierwszym lekkoatletą, który zdobył zarówno mistrzostwo olimpijskie, jak i świata w maratonie.

A jednak bieg wygrał najmniej utytułowany z całej trójki – Elijah Lagat. Kenijczyk na mecie wyprzedził Aberę o niespełna sekundę, a obu zawodnikom wpisano taki sam czas (2:09:47). Zaledwie trzy sekundy za nimi na metę wpadł Tanui. Warto zobaczyć tą emocjonującą końcówkę biegu z 2000 roku.

Od 13 lat w ekskluzywnym klubie

W 2006 roku organizatorzy bostońskiego maratonu nawiązali współpracę z maratonami w Londynie, Berlinie, Chicago i Nowym Jorku, by wspólnie stworzyć Abbott World Marathon Majors, serię najbardziej prestiżowych maratonów na świecie, oferującą nagrodę w wysokości 1 miliona dolarów. W 2013 roku do cyklu dołączył Tokyo Marathon. 

Boston Marathon jest jednym z niewielu maratonów na świecie, w którym zawodnicy w osiągnięciu dobrych rezultatów nie mogą liczyć na pomoc pacemarkerów. Mimo to, w 2011 roku Kenijczyk Geoffrey Mutai na mecie zameldował się z wynikiem 2:03:02, lepszym od ówczesnego rekordu świata 2:03:59, ustanowionego przez Etiopczyka Haile Gebrselassie w 2008 roku w Berlinie. Wynik Geoffreya Mutai nie mógł się jednak stać rekordem świata, ponieważ trasa maratonu bostońskiego nie spełnia wymagań.

Kilka miesięcy później, podczas maratonu w Berlinie Patrick Makau z Kenii poprawił wynik Gebrselassie i z czasem 2:03:38, słabszym od osiągnięcia z Bostonu, został nowym rekordzistą świata. Dopiero w 2014 roku Dennis Kimetto pobiegł szybciej niż Mutai i na mecie w Berlinie uzyskał rekordowy czas 2:02:57.  Tam też w ubiegłym roku Eliud Kipchoge ustanowił aktualny rekord świata – 2:01:39. 

Geoffrey Mutai - Boston Marathon 2011

Tradycją bostońskiego maratonu są wieńce oliwne, zakładane na głowy zwycięzców. Według Boston Athletic Association to podarunek od greckiego rządu. Gałązki oliwne wycinane są z drzew oliwnych rosnących w Grecji, miejscu narodzin maratonu, następnie są transportowane do Bostonu. Od 2010 roku, na znak uczczenia 2500-lecia bitwy pod Maratonem wieńce oliwne pokryte są złotą farbą.

Zamach w Bostonie…

W historię bostońskiej imprezy wpisało się też jedno smutne zdarzenie. 15 kwietnia 2013 roku podczas 117. edycji maratonu doszło do zamachu, w którym zginęły trzy osoby, a 264 zostały ranne. W czasie trwania maratonu, przy ulicy Boylston Street gdzie zlokalizowana jest meta biegu, doszło do wybuchu dwóch podłożonych bomb. Pierwsza eksplodowała tuż przy linii mety, kolejna 12 sekund później wybuchła 170 metrów przed metą.

Trzy dni po tym zdarzeniu dzięki zaangażowaniu lokalnej społeczności agentom FBI udało się zidentyfikować sprawców, braci Dżochara i Tamerlana Carnajewów. Rozpoczęła się obława i 19 kwietnia na przedmieściach Bostonu wywiązała się strzelanina pomiędzy zamachowcami a policją. W efekcie wymiany ognia Tamerlan Carnajew zginął, a jego brat Dżochar został schwytany. W 2015 roku ława przysięgłych w sądzie federalnym w Bostonie skazała Carnajewa na karę śmierci. Obecnie pozostaje w więzieniu w Kolorado, gdzie oczekuje na egzekucję.

Boston Marathon 2013

i…jego niezwykły happy-end

Wiele osób, które ucierpiały w zamachu, w kolejnych latach powróciły na start bostońskiego maratonu, by ukończyć brutalnie przerwany bieg. Jedną z takich osób była w 2016 roku, 24-letnia wówczas Kellie Marshall, która trzy lata wcześniej kibicując maratończykom została ranna, a wybuch bomby pozostawił w jej nodze kilka drobnych odłamków i skutkował utratą słuchu w prawym uchu. Marshall poprosiła swojego chłopaka Harry’ego Moultona, by ten choć nigdy nie przebiegł maratonu, wraz z nią pokonał trasę z Hopkinton do Bostonu.

Chcę pobiec w bostońskim maratonie, by osiągnąć sukces, dobiec do mety na Boylston Street i złe wspomnienia zastąpić dobrymi – powiedziała Harry’emu.

Ten zgodził się bez wahania, miał już bowiem w głowie pewien plan. Chłopak na trasie trzymał się dzielnie, choć ostatnie kilometry z powodu mdłości nie należały do najprzyjemniejszych. Wspólnie dotarli na metę, gdzie czekały już ich rodziny.

Wiedziały co się stanie, gdy po przekroczeniu żółto-niebieskiej linii Harry osunął się na jedno kolano. Nieświadoma niczego Kellie myślała, że chłopak po prostu zasłabł po wyczerpującym biegu. Harry wyciągnął pierścionek, poprosił ją o rękę i nie czekając na odpowiedź wsunął go na palec Kellie, po czym… zwymiotował.

Boston Marathon

Miałem przygotowaną romantyczną przemowę, którą zamierzałem wygłosić na ostatnich metrach. Jednak bieg dał mi się mocno we znaki i bałem się, że zwymiotuję jak tylko otworzę usta. Wiedziałem jak trudny i wyjątkowy jest dla niej ten dzień. Chciałem więc, żeby Boylston Street zamieniło się w szczęśliwe wspomnienie i pomyślałem, że meta będzie dobrym miejscem na oświadczyny. Ze wszystkich sił musiałem więc dotrzeć do mety. Udało się, i jestem dumny, że nie trafiłem w buty Kellie – mówił Harry Moulton

Oświadczyn na mecie bostońskiego maratonu jest sporo więcej. Praktycznie co roku biegacze po przekroczeniu linii na Boylston Street proszą swoje partnerki o rękę.

Praktyki te w swoim spocie z okazji Walentynek wykorzystał sponsor Boston Marathon, John Hancock Financial. Firma w krótkim filmie pokazała historię Chrisa i Julie, którzy trudny maraton zakończyli niezapomnianą chwilą.

Pewnie są na świecie maratony bardziej dostępne dla biegaczy, z szybszymi i co ważniejsze, regulaminowymi trasami, na których można poprawiać życiówki. Jednak nie ma drugiego takiego, który dysponowałby tak długą i bogatą historią. Podczas którego działyby się rzeczy, które na stałe weszły do historii światowego biegania. Nie ma drugiego, tak doskonałego w swojej niedoskonałości. 

GD