Jak w redakcyjnym teście wypadł flagowy zegarek Polar?

Idzie nowe! Już pierwszy rzut oka na model Vantage V – najnowszego flagowca od Polara pozwala tak myśleć. Odważna stylistyka, odmienna o 180 stopni od tego, co widzieliśmy do tej pory, co dla wielu fanów mogło okazać się szokiem. Czy poza okrągłą tarczą czeka na nas coś nowego w zegarku fińskiego producenta? Zapraszam do tekstu!

Nim przejdę do podsumowania dwumiesięcznych testów dwie dygresje związane z zegarkami biegowymi.

Zakup zegarka jak zakup auta

Po pierwsze, z zakupem takiego gadżetu jest trochę jak z zakupem auta. Vantage V kosztuje ponad dwa tysiące złotych i w tej cenie znajdziemy całą gamę produktów o podobnej specyfikacji. Jak mamy 50 tysięcy złotych za zakup samochodu, to też otwiera się przed nami morze możliwości.

I pewnie część z nas zdecydowała by się na zakup SUV-a, ktoś na mniejsze, miejskie auto, a ktoś inny na sportową brykę z niskim zawieszeniem. Z zegarkiem jest podobnie, z tym, że różnice między poszczególnymi modelami są naprawdę minimalne, więc wybór sprzętu, który ma być partnerem treningowym przez kilka najbliższych lat jest sprawą mocno indywidualną i często decydujące są dotychczasowe doświadczenia z danym producentem.

Dłuższy staż biegowy, mniejsze oczekiwania

Czym dłużej biegam, tym mam mniejsze oczekiwania. Naprawdę. Co mi jest potrzebne? Niezawodny GPS – to na pewno. Pulsometr jest fajnym dodatkiem, ale nie jest czymś niezbędnym, szczególnie jeśli 90% treningów robię na samopoczucie. Nie ma dla mnie większego znaczenia, czy finalnie biegam na tętnie 134, czy 162. Sprawdzam to po treningu, ale nie jest to dla mnie wyznacznikiem dobrze zrobionego treningu.

Przy obecnej zmianie w kierunku ultra dużą uwagę zwracam na możliwość nawigowania, więc nie zdecydowałbym się na zakup zegarka, który tej funkcji nie ma. Przyjemnie jest, gdy planowanie treningu jest szybkie, najlepiej bez połączenia z telefonem, czy aplikacją internetową.

Ostatnim aspektem, na który zwracam uwagę jest design, bo zegarek jest dla mnie niezbędnym elementem codziennego ubioru. I to by było na tyle. Dlatego testując Vantage V, to te elementy były dla mnie najważniejsze.

GPS

Test nowego zegarka Polar rozpoczynam od analizy funkcji GPS. Złapanie sygnału trwa chwilę. Czasami krótszą, czasami dłuższą, ale czas oczekiwania jest bardzo podobny, jak w Polarze V800. W tej materii niewiele się przez lata zmieniło. Było dobrze i wciąż jest. Nie ma co się na tym dłużej pochylać.

Na trasie radzi sobie również skutecznie, pomiar jest dokładny. Problemy się pojawiają, gdy przybliżymy mapę i zaczynamy analizować, czy trasa dokładnie odwzorowuje tor, po którym biegliśmy. Myślę, że można nad tym jeszcze popracować i czekam na kolejne aktualizacje systemu, które ten problem rozwiążą.

 

Na trzech powyższych zdjęciach widać, że trasa nie jest wyznaczona idealnie, ale to nie oznacza, że są duże odchyły w pomiarze odległości. Na pierwszym zdjęciu widzicie fragment trasy VI Biegu do Źródeł i Vantage V mimo iż nie wyznaczył dokładnie toru biegu, to zmierzył 9,77 km. Na tym samym biegu rok wcześniej biegłem z V800 (podobny fragment trasy poniżej) i pomiar różnił się o 0,09 km, więc wszystko mieści się w jednym procencie.

Myślę, że w tym miejscu również warto się na chwilę zatrzymać przy nawigowaniu, co dla tych, którzy lubią w lesie, albo planują dłuższe biegi po nieznanym terenie może okazać się funkcją decydującą o zakupie zegarka. Jest dobrze, a nawet bardzo.

Nie testowałem tego w żadnych zawodach, ale na trasach treningowych działa wyśmienicie i nie miałem żadnego problemu z dotarciem z punktu startu, po wyznaczonej trasie, do punktu mety.  Zegarek na widoku z wyznaczoną trasą pokazuje dystans, który pozostał nam jeszcze do pokonania, co przy biegu na 100 kilometrów może być lekko demotywujące, ale chyba zapisując się na taki event każdy wie, co go czeka?

Pulsometr

Trochę obawiałem się powrotu do pomiaru tętna z nadgarstka. Moje obawy nie były jednak uzasadnione. Oczywiście, zdarzały się pewnie anomalie, gdzie przy swobodnym biegu w tempie konwersacyjnym tętno było “wystrzelone”, ale znam swój organizm i wiem jaki powinien być mniej więcej średni puls po treningu i nie miałem większych zastrzeżeń.

Mocniejsze tempo objawiało się silniejszym biciem serca i miało to odzwierciedlenie na wyświetlaczu zegarka. Niemal na samym końcu tego tekstu znajdziecie informacje na temat dwóch oficjalnych biegów, na których używałem Vantage V, warto się z tym zapoznać i zobaczyć, jak ten pulsometr działał na zawodach.

Mimo wszystko wciąż pozostanę fanem pomiaru z pasa napiersiowego, który też zdarza się odlecieć, ale jeśli decydujecie się monitorować pracę swojego serca, to róbcie to z pasa, a pomiary z nadgarstka traktujcie raczej z przymrużeniem oka.

Sam producent na ten temat pisze: “Zegarek automatycznie mierzy Twoje tętno z nadgarstka dzięki technologii Polar Precision Prime™. Ta innowacja w pomiarze tętna łączy optyczny pomiar tętna z pomiarem kontaktu ze skórą, co pozwala wykluczyć zakłócenia sygnału tętna. Śledzi Twoje tętno dokładnie nawet w najbardziej wymagających warunkach i podczas najtrudniejszych treningów.”

Istnieje też możliwość włączenia całodobowego pomiaru tętna, co umożliwia dokładniejszy pomiar liczby spalanych kalorii w ciągu dnia oraz ogólnej aktywności, gdyż dzięki tej funkcji aktywności charakteryzujące się niewielkimi ruchami nadgarstka, jak np. jazda na rowerze, mogą być dokładnie mierzone. Ja z tej funkcji jednak nie korzystałem.

 

Trening

Wciąż głównym narzędziem jeśli chodzi o planowanie treningów pozostaje serwis internetowy lub aplikacja Polar Flow. Zdecydowanie więcej możliwości mamy wybierając opcję numer jeden. Oczywiście najprostszym sposobem pozostaje złapanie sygnału GPS i ruszenie przed siebie, ale planując trening w serwisie internetowym możemy za cel obrać czas trwania, dystans, ilość spalonych kalorii, dwa treningi interwałowe i tempo startowe.

Czemu aż dwa treningi interwałowe pewnie zapytacie? Ano dlatego, że pierwszy służy do “prostego” planowania, czyli wyznaczeniu dziesięciu takich samych odcinków na takiej samej przerwie.

Drugi natomiast jest tym, na co od dawna czekałem, czyli treningiem fazowym, na którym możemy zaplanować różne odległości i różne przerwy. W końcu (chociaż prawdą jest, że dawno nie zaglądałem w to miejsce na platformie i bardzo możliwe, że ta opcja została wprowadzona już dawno temu, a ja przy testach Vantage V dopiero to odkryłem – a to oznacza, że będę zaglądał częściej, bo lubię treningowe piramidy)! Oznacza to, ze już nie muszę przed takim treningiem ustawiać sobie autolapa na 400 metrów, lecz mogę każdy element ćwiczenia zaplanować tak, jak tylko chcę.

Istnieje również możliwość ustawienia prostych interwałów z samego zegarka tuż przed wyjściem z domu bez potrzeby połączenia z aplikacją. Rozwiązanie szybkie, skuteczne i co najważniejsze w pełni sprawne. Potrzebowałem jednak kilku chwil na samym treningu, żeby zorientować się jak taki zaplanowany trening interwałowy rozpocząć (możemy to zrobić w dowolnym momencie treningu) – wystarczy przytrzymać środkowy przycisk z prawej strony.

Oczywiście możecie też skorzystać z wgranego tracka i poruszać się po zapisanym śladzie, o czym pisałem już wcześniej.

Rozczarowany jestem widokiem podczas pauzy treningu – mamy jedynie informację, że trening jest wstrzymany i widzimy nasze tętno. Nie można sprawdzić ile przebiegliśmy kilometrów i w jakim czasie, co chętnie bym zrobił. Nie mamy też możliwości zmiany tego widoku.

Fanów wszelkich statystyk ucieszy na pewno treningowy widok w serwisie, na którym pojawiają się nowe elementy, jak pobór mocy, obciążenie kardio i obciążenie mięśni. I tutaj dochodzimy do nowej funkcji – Training Load Pro™ – która określa jak dany trening obciąża organizm i pomaga zrozumieć jak wpływa to na aktualną formę. Jednak jest to materiał do osobnej analizy i najłatwiej będzie zajrzeć na stronę producenta, żeby w pełni zrozumieć działanie tego narzędzia. W skrócie:

“Training Load Pro wyświetla parametry, określające obciążenie układu krążenia (Obciążenie kardio), a dzięki Odczuwanemu obciążeniu treningowemu możesz ocenić swoje zmęczenie. Obciążenie mięśni określa, jak bardzo Twój układ mięśniowo-szkieletowy został obciążony podczas treningu. Jeśli wiesz, jak bardzo obciążony jest każdy z układów Twojego ciała, możesz zoptymalizować swój trening pracując nad odpowiednim układem w odpowiednim momencie.”

Aplikacja + serwis internetowy

Pewnie zdecydowana większość użytkowników większy nacisk kładzie na szybką i przyjazną aplikację na smartfona. I gdy myślę o Polar Flow, to mam mieszane uczucia. Niby od lat wszystko działa poprawnie, ale powiedziałbym, że tylko poprawnie.

W przypadku połączenia Vantage V samo połączenie z telefonem następuje natychmiastowo, ale czas oczekiwania na zgranie treningu jest wielką zagadką (może potrwać od dziesięciu sekund do kilku minut) – czasami trzeba się połączyć z telefonem po raz drugi lub trzeci. W samej aplikacji jest dużo materiału do analizy i w porównaniu do M430, który ostatnio testowałem, pojawia się możliwość analizy treningów interwałowych.

Kilka widoków z aplikacji mobilnej poniżej – od ustawień samego zegarka, przez podsumowanie tygodnia i miesiąca, rozkład obciążenia kardio, po informacje na temat snu. O niektórych możliwościach serwisu internetowego pisałem już wyżej – pojawiły się również screeny z mapy, czy ustawień przykładowego treningu, więc nie będę się powtarzał.

 

Moim zdaniem zdecydowanie przyjemniej analizuje się dane i pracuje korzystając z przeglądarki internetowej. Nie ma co się tutaj rozpisywać, jest miło, jest przyjemnie, jest kolorowo. W serwisie internetowym też najłatwiej zapoznać się z funkcją Training Load Pro i całą gamą możliwości analitycznych.

 

Design i dane techniczne

Piekło zamarzło i Polar zrezygnował ze standardowej kwadratowej tarczy! I… ja to bardzo szanuję. Podoba mi się. Powiew świeżości, odejście od utartych schematów, więc jestem bardzo na tak. Faktem jest, że w pierwszej chwili miałem wrażenie, że jest to typowo “damski” model – delikatny i bardzo estetyczny. Jednak po kilku tygodniach przyzwyczaiłem się do “nowego”.

Nie jest to może prawdziwa bomba i oczy nie wychodzą z orbit, ale jest naprawdę w porządku. Kluczem do sukcesu jest prostota – duży, wyraźny i kolorowy wyświetlacz (rozdzielczość 240×240 px) jest idealnie dopasowany do moich potrzeb, pięć przycisków do nawigacji to dla mnie od dawna wyznacznik funkcjonalności i satysfakcji. Pasek jest silikonowy – miękki i przyjemny – nie trzeba się obawiać odparzeń, czy przetarć – i dostępny w trzech kolorach (biały, pomarańczowy i czarny).

Mnie najbardziej interesował czas pracy baterii, który przy nieprzerwanym użytkowaniu wynosi do 40 godzin treningu z włączoną funkcją GPS i optycznym pomiarem tętna. I to naprawdę się czuje! Pojemność pamięci może dochodzić nawet do 90 godzin treningu.

Dodatkowo Polar wrócił do znanego z modelu M200 automatycznego podświetlenia wyświetlacza po podniesieniu ręki. Proste i jakże sympatyczne rozwiązanie.

Chwila prawdy

Zegarek towarzyszył mi podczas dwóch imprez – Wings For Life i VI Biegu do Źródeł – żadna z tras niestety nie była atestowana. Na Wingsie według pomiaru organizatora przebiegłem 42,90 km, zegarek wskazał 43,19. Wynik zdecydowanie mieszczący się w błędzie pomiarowym, który mógł być spowodowany przede wszystkim manewrowaniem od krawężnika do krawężnika (chociażby podczas zbiegania do punktów odżywczych).

Na poniższej grafice zaznaczyłem dwa miejsca, w których tętno nagle wystrzeliło, bądź zmalało i dla obu miejsce mam wytłumaczenie:

1) 23. kilometr biegu przebiegnięty w 3’52”, kiedy poprzednie dwadzieścia dwa pokonałem ze średnią 4’12”. Odleciałem ja, odleciał też mój puls.

2) Chwila wytchnienia przy wodopoju.

O Biegu do Źródeł było już nieco wyżej. Dystans – 9,77 km (przy 9,86 km zmierzonym V800 dokładnie na tej samej trasie). Tętno po minucie i pięćdziesięciu sekundach znalazło się w piątej strefie intensywności i tam pozostało już do końca biegu w finalnej jego fazie osiągając 193 uderzenia serca na minutę. Uwierzcie mi na słowo, czułem to.

Polar Sleep Plus

Jest to kolejny zegarek z rodziny Polar, który ma wbudowaną opcję monitoringu snu. Urządzenie wykrywa moment zaśnięcia oraz pobudki, gromadzi dane i przedstawia je w formie podsumowania, które zawiera: godzinę zaśnięcia i obudzenia, łączną długość snu, sen faktyczny, ciągłość snu, jego analizę i informacje zwrotną.

Możemy także ocenić swój sen w pięciostopniowej skali. Dane na ten temat są dostępne zarówno w aplikacji, jak i serwisie internetowym. Dla mnie ciekawostka, przez kilka dni testowałem tę funkcjonalność, ale nie jestem fanem spania w zegarku.

Podsumowanie

Największe plusy to dla mnie moduł GPS, opcja wgrania tracka i czas pracy na jednym ładowaniu! Bardzo mi się podoba sam design i duży, kolorowy wyświetlacz. Duży plus za rozwój lub pojawienie się “dodatków” – serwisu internetowego, czy funkcji Training Load Pro. Zaskakująco dobrze działa też pomiar pulsu z nadgarstka.

Po stronie rozczarowań na pewno kolejny kabel do ładowania z nietypową końcówką (to się chyba nigdy nie zmieni), widok pauzy, połączenie zegarka ze smartfonową aplikacją i odrys śladu GPS.

Moim zdaniem to kroku ku lepszemu. Widzę ogromny potencjał nie tylko w samym zegarku, ale też w świetnie rozwijającej się platformie treningowej. Na pewno nie jest to ostatnie słowo w przypadku Vantage V, który już w październiku i grudniu 2019 doczeka się kolejnych aktualizacji i wtedy powinno być jeszcze lepiej, a już jest bardzo dobrze. Jest to zegarek, który świetnie się sprawdzi w treningu biegowym!

Adam Baranowski

Autor: Adam Baranowski
Rocznik 1988. Gdańszczanin z krwi i kości. Szczęśliwy mąż. Zaczynał od asfaltu, ale w ostatnim czasie znajduje w sobie umiłowanie do trailu. Niespełniony piłkarz, szczęśliwy biegacz. Autor biegowego bloga www.2h59min.pl