Kenenisa Bekele wycofuje się ze startu w Tokio. Zagadkowe tłumaczenie

Największą gwiazdą zbliżającego się Tokyo Marathonu miał być Kenenisa Bekele, autor trzeciego najszybszego wyniku w historii maratonu, wielokrotny mistrz świata i olimpijski. W specjalnym komunikacie organizatorzy biegu poinformowali jednak, że Etiopczyk nie stanie 3 marca na starcie japońskiego maratonu. Oficjalnym powodem wycofania się Kenenisy Bekele jest przeciążeniowe złamanie nogi, z którym zawodnik zmaga się od swojego ostatniego maratonu w Amsterdamie. Nieoficjalnie, słychać głosy jakoby Bekele miał przechodzić załamanie nerwowe. W Tokio nie pobiegnie także Kenijczyk Marius Kipserem oraz druga na kobiecej liście elity, Etiopka Feyse Boru Tadese. 

Już 3 marca odbędzie się 13. edycja Tokyo Marathon, który dla Kenenisy Bekele miał być szansą do powrotu na szczyt. Jeszcze w 2016 roku Etiopczyk podczas BMW Berlin Marathon  uzyskał swój najlepszy wynik w karierze i trzeci rezultat na światowej liście (2:03:03). Sęk w tym, że od tego czasu nie wiodło mu się najlepiej. Nie ukończył biegów w Dubaju, Berlinie i Amsterdamie, co nasiliło spekulacje, że 36-latek może już nigdy nie biegać na tak wysokim poziomie. Tokijski maraton miał więc pokazać, również samemu zawodnikowi, że jeszcze jest zdolny rywalizować z najlepszymi o najwyższe cele.

W środę, 20 lutego organizatorzy Tokyo Marathonu ogłosili jednak, że Kenenisa Bekele został wycofany z biegu. W oficjalnym komunikacie czytamy, że powodem wycofania się Etiopczyka jest przeciążeniowe złamanie jednej z nóg, które ciągnie się za zawodnikiem jeszcze od maratonu w Amsterdamie. W ścisłej współpracy z personelem medycznym zdecydowano, że Kenenisa musi skoncentrować się na pełnej rehabilitacji, zanim będzie mógł ponownie rozpocząć trening.

Jestem smutny, że nie pobiegnę w Tokio w tym roku, ale muszę skupić się na wyleczeniu kontuzji. Od czasu ostatniego startu w maratonie w Amsterdamie doświadczałem dyskomfortu i nie zdołałem tego wyleczyć. Moje ciało zaczyna odczuwać ponad 20 lat biegania na najwyższym poziomie. Kontuzje mnie nie omijają, ale mam też wspaniałe wspomnienia ze swojej kariery maratońskiej. Na przykład mój czas 2:03:03 w Berlinie, ale także moje zwycięstwo w Paryżu. To były biegi, z których jestem naprawdę dumny. Wciąż jednak jestem głodny i zmotywowany, aby nadal osiągać dobre wyniki w maratonie. Dlatego muszę teraz poświęcić czas, aby w pełni odzyskać zdrowie i móc osiągnąć cele, które sobie wyznaczyłem – powiedział Kenenisa Bekele.  

Kenenisa Bekele

Tyle oficjalnie. Trudno jednak zrozumieć, dlaczego zawodnik mający za sobą doświadczenie trzech nieukończonych biegów w ostatnim czasie, od dłuższego czasu zmagający się z kontuzją, z niewyleczonym złamaniem nogi, w ogóle zgłaszał się do Tokyo Marathon ryzykując kolejną porażkę? Brak w tym logiki. Nieoficjalnie pojawiły się więc głosy, że prawdziwą przyczyną wycofania się Bekele, jest załamanie nerwowe, które rzekomo miałby przechodzić zawodnik.

Etiopczyk nie jest jedynym, który wycofał się ze startu w tokijskim maratonie. 3 marca w japońskiej stolicy z powodu kontuzji nie pobiegnie również Kenijczyk Marius Kipserem. To z pewnością ułatwia zadanie Dicksonowi Chumbie, który chce obronić zdobyty przed rokiem tytuł. Z biegu wycofani zostali także Japończycy: Suzuki Kengo, Kubota Shinobu i Suzuki Yohei.

W Tokio nie pobiegnie również druga na liście elity Feyse Boru Tadese. Etiopkę legitymującą się rekordem życiowym 2:19:30 z biegu wyeliminowała kontuzja.

GD