Król Eliud po raz czwarty najlepszy w Londynie! Mo Farah nie nawiązał walki

Zgodnie z przewidywaniami 39. Virgin Money London Marathon wygrał Kenijczyk Eliud Kipchoge, który w ten sposób skompletował swój dwunasty w karierze tryumf na dystansie 42,195km. Rezultat 2:02:37, który osiągnął to nie tylko rekord trasy londyńskiego maratonu, ale również drugi najlepszy wynik na liście wszechczasów.

Bieg prowadzony był w szybkim tempie, Kipchoge od początku znajdował się w kilkuosobowej czołówce, która piąty kilometr trasy minęła w czasie 14:23.

Przedmaratońskie zapowiedzi organizatorów o pojedynku rekordzisty świata z Mo Farahem szybko zostały zweryfikowane przez rzeczywistość. Brytyjczyk na pierwszych kilometrach znajdował się tuż za liderującą grupą, ale z czasem opadł z sił i nie odegrał w biegu znaczącej roli.

Kipchoge zaś biegł swoje, zdawał się nie zwracać uwagi na towarzyszących mu zawodników, którzy systematycznie odpadali z jego grupy. Na piętnastym kilometrze kroku Kenijczykowi dotrzymywało już tylko trzech innych biegaczy.

Wśród nich znajdowali się Etiopczycy Mosinet Geremew, Mule Wasihun i Tola Shiura Kitata. Cała czwórka biegła w charakterystycznych zielonych butach Nike ZoomX Vaporfly Next%. 

W takiej grupie pokonywali kolejne kilometry i zwiększali dystans do pozostałych biegaczy, w tym również do Mo Faraha, którego strata do liderów na 30 kilometrze wynosiła już kilkadziesiąt sekund.

Kipchoge potwierdził klasę

Przed 40 kilometrem było już jasne, że w walce o zwycięstwo w Londynie liczyć się będzie tylko Kipchoge i Geremew. Jednak ostatnie dwa kilometry biegu były popisem siły Kenijczyka, który podkręcił tempo i szybko uzyskał przewagę nad zawodnikiem z Etiopii. Obyło się bez sprinterskiego finiszu, jakiego byliśmy świadkami na innym maratonie z cyklu Abbott World Marathon Majors, dwa tygodnie temu w Bostonie.

Ostatecznie Eliud Kipchoge wygrał z czasem 2:02:37 i przypieczętował w ten sposób swoje dwunaste zwycięstwo w trzynastu startach na dystansie 42,195km. To jednocześnie jego czwarty tryumf w Londynie, takiej sztuki nie dokonał żaden inny biegacz w 39-letniej historii imprezy.

Dzisiejszy wynik to również drugi najlepszy czas na liście wszechczasów, oznacza to, że Kenijczyk jest autorem dwóch najszybszych biegów maratońskich w historii. Przypomnijmy, że we wrześniu ubiegłego roku w Berlinie Kipchoge ustanowił fantastyczny rekord świata 2:01:39.

Listę trzech najlepszych wyników all-time zamyka rezultat 2:02:55 uzyskany dzisiaj przez drugiego na mecie Mosineta Geremewa, który jednocześnie ustanowił nowy rekord Etiopii i poprawił o ponad minutę swój rekord życiowy na dystansie maratonu.

Z nowego rekordu 2:03:16 cieszył się na mecie również trzeci z biegaczy Mule Wasihun. Mo Farah finiszował jako piąty z czasem 2:05:39.

Kontuzja pogrzebała szanse Szosta

Henryk Szost otworzył bieg w Londynie bardzo mocno, biegł w tempie ok. 2:58 min./km, co pozwalało myśleć o wyniku w granicach 2:06, lepszym niż jego rekord Polski 2:07:39 uzyskany w 2012 w Otsu w Japonii. Półmetek osiągnął w czasie 1:03:31.

Jak napisał po biegu na Facebooku jego problemy na trasie zaczęły się w okolicach 28 kilometra.

– Pojawił się ból w pachwinie. Poczułem mocny dyskomfort przy podnoszeniu lewego kolana. Po 33 kilometrze była już tylko walka z narastającym bólem i tak aż do mety. Po 35 kilometrze tempo bardzo spadło, ale marzyłem już tylko o dobiegnięciu do końca – podsumował swój start Henryk Szost, który na mecie uzyskał czas 2:13:13. – Wynik jest słaby, zdaję sobie z tego sprawę, ale biegnąc z bólem ciężko się myśli o dobrym rezultacie. Dziękuję wszystkim za kibicowanie na trasie i przed TV. W przyszłości obiecuje poprawę – zadeklarował.

Atomowe przyspieszenie Kosgei

Rywalizacja kobiet miała zupełnie inny charakter. Pierwsze 25 kilometrów faworytki imprezy spędziły biegnąc spokojnie z tyłu, a na czele szalała 42-latka Sinead Diver. Urodzona w Irlandii reprezentantka Australii to matka dwójki dzieci pracująca w firmie IT. Nadawała mocne tempo, ale po 25km przyszło jej za to zapłacić zmęczeniem i w końcówce nieco spuściła z tonu.

Wtedy do głosu doszła Kenijka Brigid Kosgei, która przed rokiem w Londynie była druga. Widać było, że jest zdeterminowana, aby w tym roku wygrać bieg, podobnie jak w 2018 roku w Chicago. Za jej plecami początkowo utrzymywała się Vivian Cheruiyot. Złota medalistka z Rio na dystansie 5000m to ubiegłoroczna zwyciężczyni maratonu londyńskiego.

Okazało się jednak, że w tym roku Kenijki zamienią się miejscami na podium. Kosgei na ostatnich kilometrach włączyła piąty, a może i szósty bieg i pomknęła do mety, którą osiągnęła w 2:18:20.

Swój nowy rekord życiowy osiągnęła skutecznie realizując strategię negative split. Na 15 kilometrze biegła na czas 2:25:35. Cheruiyot straciła do niej prawie 2 minuty (2:20:14). Jako trzecia na mecie zameldowała się Etiopka Roza Dereje z wynikiem 2:20:51.

39. Virgin Money London Marathon ukończyło 49 330 biegaczy, wśród nich m.in. 84-letnia Brytyjka Eileen Noble, która była najstarszą zawodniczką dzisiejszej imprezy. Dotarła do mety z czasem 06:28:07.

Dzisiaj wystartowały zapisy do loterii, w ramach której wyłonionych zostanie część uczestników przyszłorocznej edycji London Marathon. Bieg odbędzie się 26 kwietnia 2020 roku.  Zgłoszenia zainteresowanych biegaczy będą przyjmowane do 3 maja, do godziny 17:00.

md

fot. facebook.com/LondonMarathon