Mo Farah szósty raz wygrał Great North Run. Brigid Kosgei najszybszą półmaratonką na świecie, ale nie rekordzistką

Brytyjczyk Mo Farah po raz szósty z rzędu wygrał Great North Run, jeden z największych półmaratonów na świecie. Trasę z Newcastle do South Shield pokonał w 59:07. Niesamowicie pobiegła również Kenijka Brigid Kosgei, która uzyskała czas 1:04:28. W historii żadna kobieta nie pokonała szybciej półmaratonu. Wynik Kenijki jednak nie zostanie uznany jako rekord świata.

Szósty tryumf Faraha

Mo Farah wyprzedził na mecie Etiopczyka Tamirata Tolę, który uzyskał czas 59:13. Jako trzeci finiszował Holender Abdi Nageeye z wynikiem 59:55. Dla Brytyjczyka wczorajszy bieg był okazją do przetarcia przed maratonem w Chicago, w którym wystartuje 13 października.

Moja forma wygląda dobrze i jestem szczęśliwy, że udało mi się wygrać – powiedział Mo Farah. – To był dobry sprawdzian przed maratonem. Myślami jestem również przy Igrzyskach Olimpijskich w Tokio, jako sportowiec zawsze chcę reprezentować mój kraj – dodał.

Mo Farah przeszedł wczoraj do historii jako pierwszy biegacz, który skompletował sześć zwycięstw w Great North Run. W biegu z Newcastle do South Shield po raz kolejny wystartowała również żona dwukrotnego mistrza olimpijskiego. Tania Farah dobiegła do mety z wynikiem 1:42:37.

Kosgei Show

W rywalizacji kobiet niesamowity bieg zaliczyła Kenijka Brigid Kosgei, która od wczoraj jest najszybszą półmaratonką w historii. Wynik 1:04:28 uzyskała jednak na nieregulaminowej trasie, zatem nie może zostać uznany jako rekord świata.

Na liście wszech czasów zatem niezmiennie najlepszy rezultat to 1:04:51, jaki w 2017 roku w Walencji nabiegała Kenijka Joyciline Jepkosgei.

Wczorajszy bieg to dla Kosgei jednak znakomity prognostyk przed czekającym ją startem w Chicago Marathon. Kenijka w ogóle ma znakomity rok, w kwietniu wygrała m.in. maraton londyński.

Kolejne miejsca na podium wczorajszego biegu zajęły rodaczki Kosgei. Druga była Magdalyne Masai (1:07:36) a trzecia Linet Masai (1:07:44). Trzykrotna zwyciężczyni biegu Mary Keitany przybiegła jako czwarta z czasem 1:07:58.

W niedzielę w Newcastle startowali również Polacy. Adam Nowicki był dziewiętnasty z czasem 1:05:31, a Anna Gosk dopiero 176. ze słabym czasem 1:19:07.

– Nie jest to wynik, którego oczekiwałem na lini startu – podsumował swój występ Adam Nowicki. –  Mimo, że jestem w przygotowaniu do maratonu a treningowo czuję się coraz lepiej postanowiłem zaryzykować i zawalczyć o dobry rezultat. Rozpocząłem bardzo odważnie. 5km w 14:29 sugerując się dobrym samopoczuciem i życiówkami niektórych zawodników biegnących obok mnie. 10km – 30:17, 15km – 45:53. Jednak w późniejszym etapie rywalizacji walczyłem z kolka i najprawdopodobniej niedostatecznie wypoczętym organizmem – relacjonował.

–  Maraton dopiero za 7 tygodni,  a to właśnie wtedy ma być idealnie.  To było bardzo dobre przetarcie i wyjątkowe doświadczenie – skwitował.

Nagrody nie dla elity

Co ciekawe, zwycięzcy Great North Run nie otrzymują nagród pieniężnych. Regulamin biegu wyłącza z grupy uprawnionych do odbioru nagród  wyczynowych biegaczy z Wielkiej Brytanii i innych krajów zaproszonych przez organizatora.

Pieniądze na mecie biegu w Newcastle czekają na pierwszych pięciu biegaczy amatorów. Najszybsza kobieta i najszybszy mężczyzna otrzymują po 1,5 tysiąca funtów i bezpłatny start w kolejnej edycji biegu.

Oczywiście nie oznacza to, że Mo Farah i inni biegacze startują w Newcastle za darmo. Otrzymują wynagrodzenie za start oraz mogą liczyć na bonusy wynikające z zaangażowania ich w promocję imprezy.

Great North Run to jeden z największych biegów na dystansie 21,097km na świecie. Wczoraj do jego mety dotarło około 57 tysięcy biegaczy.

red

fot. facebook.com/GreatNorthRunGNR/