Joshua Cheptegei super star! Rekord świata na 10km na pożegnanie z imprezą

Ugandyjczyk Joshua Cheptegei uzyskał w niedzielę podczas biegu 10K Valencia Trinidad Alfonso wynik 26:38. Tym samym o sześć sekund pobił rekord świata na dystansie 10km, który od ponad 9 lat należał do Kenijczyka Leonarda Patricka Komona! Tym rewelacyjnym wynikiem kończy się historia biegu, który tradycyjnie towarzyszył maratonowi w Walencji. Organizatorzy zapowiedzieli już, że za rok zawody na dystansie 10km nie odbędą się.

“Ta ostatnia niedziela…” mogli sobie podśpiewywać organizatorzy biegu 10k Valencia Trinidad Alfonso, który w niedzielę towarzyszył maratonowi w Walencji. Była to bowiem ostatnia edycja imprezy. W przyszłym rok w biegu głównym pobiegnie nawet dodatkowe pięć tysięcy uczestników. Aby wszyscy mogli pomieścić się na trasie maratonu oraz w strefie startu koniecznie było zrezygnowanie z zawodów na dystansie 10km.

W Walencji jednak postanowili, że zrobią wszystko, aby ta ostatnia edycja biegu na 10km przeszła do historii. Zaprosili na start Ugandyjczyka Joshuę Cheptegei, który ma za sobą niesamowity sezon.

Najpierw w marcu w Aarhus w Danii został przełajowym mistrzem świata, a później wygrał bieg na 10 000m na Mistrzostwach Świata w Doha. W Walencji otwarcie mówili, że oczekują od 23-latka, że ten powalczy o nowy rekord świata w biegu na 10km.

Jak rakieta!

Cheptegei wytrzymał presję i od początku widać było, że jest silny. Miał do dyspozycji pacemakera, Holendra Roya Hoorwega, który pierwszy kilometr pokonał w 2:42. Widać było od razu, że Ugandyjczyk domaga się od swojego zająca szybszego tempa i na drugi kilometr zamknął się w 2 minutach i 40 sekundach. Kolejny kilometr był jeszcze szybszy – 2:35.

Tak mocnego tempa najpierw nie wytrzymał Hoorweg. Dalej Ugandyjczykowi pomagali jego rodacy Stephen Kissa i Abdallah Mande, ale nie wytrzymali zbyt długo. Tuż po minięciu 4 kilometra w 2:41, jeszcze przed półmetkiem, Cheptegei biegł już sam, rywalizując wyłącznie z czasem.


Następne międzyczasy mówią same za siebie. 5km – 2:37, 6km – 2:36, 7km – 2:38, 8km – 2:40, 9km – 2:38  – 10km – 2:37. Razem: 26:38, a więc dokładnie 6 sekund szybciej niż Kenijczyk Leonard Patrick Komon w 2010 roku w Utrechcie.

Pierwsze 5 kilometrów Cheptegei pokonał w 13:24, a drugie o 10 sekund szybciej. Średnie tempo biegu było imponujące i wyniosło 2:39/km.

O tym, że organizatorzy spodziewali się rekordowego czasu najlepiej świadczy to, że Ugandyjczyk przeciął na mecie specjalną taśmę z napisem „rekord świata”.

– Po prostu nie mogę w to uwierzyć. Wiedziałem, że trasa w Walencji jest naprawdę szybka, jedna z najlepszych do ścigania na świecie, dlatego osiągnięcie tego, po co tutaj przyjechałem, znaczy dla mnie bardzo wiele – powiedział na mecie rekordzista świata.

Niedzielny bieg na 10km wśród kobiet wygrała Szwedka Monica Nilsson, która uzyskała czas 32:53. Zawody ukończyło w sumie ponad 7 tysięcy osób.

Walencja lubi rekordy

Dla Walencji to w sumie trzeci rekord świata. Pierwszy, dotychczas niepobity wynoszący 1:04:51 padł w 2017 roku na półmaratonie. Jego autorką była Kenijka Joyciline Jepkosgei.

Rok później rekord świata 58:18 uzyskał Abraham Kiptum z Kenii. Najpierw jego osiągnięcie poprawił Geoffrey Kamworor, który w Kopenhadze uzyskał rewelacyjny wynik 58:01, a potem gruchnęła wiadomość o dyskwalifikacji Kitpuma ze względu na złamanie przepisów antydopingowych. Uzyskany przez niego w Walencji rezultat został wymazany ze światowych tabel.

red

fot. facebook.com/NNRunningTeam