Izabela Paszkiewicz zeszła z trasy maratonu w Sewilli. „Nie ma zdrowia, nie ma biegania”

Niedzielny maraton w Sewilli wygrał Etiopczyk Mekuant Ayenew Gebre oraz Ugandyjka Juliet Chekwel. Oboje uzyskali nowe, rewelacyjne rekordy trasy – odpowiednio 2:04:46 i 2:23:13. Bieg w stolicy Andaluzji nie był szczęśliwy dla Izabeli Paszkiewicz, która zakończyła zmagania po 25 kilometrze.

To były dobre złego początki. Paszkiewicz rozpoczęła bieg mocno, na 5km zameldowała się z wynikiem 17:09, a na międzyczas zlokalizowany na 10km dotarła w 34:20. Połówka wyszła w 1:13:14, a czas z 25km to 1:27:09. Gdyby utrzymała takie tempo na mecie mogła liczyć na wynik w okolicach 2:28.

Był to jednak ostatni zanotowany międzyczas zawodniczki z Terespola. Później zeszła z trasy.

– Nie ma zdrowia, nie ma biegania – napisała po biegu rozczarowana Izabela Paszkiewicz. – Od ponad tygodnia zmagałam się z kontuzją, robiłam wszystko, żeby wypaść jak najlepiej. Czwartek USG, zastrzyki. Wydawało się w piątek i sobotę, że wszystko jest OK. Niestety nie. Niby wyglądałam dobrze, ale tak naprawdę, ile myśli, ile sił zabrały mi nerwy. Biec czy zejść? Biec czy zejść? Raz boli mniej, raz boli mocniej. Liczyłam chyba na jakiś cud – dodała.

O dobrej formie Polki świadczyło to, że miesiąc wcześniej zwyciężyła półmaraton w Sewilli uzyskując rekord życiowy 1:11:09.

Rywalizację mężczyzn zdecydowanie wygrał Etiopczyk Mekuant Ayenew Gebre. Wynik 2:04:46 to nowy rekord trasy maratonu w Andaluzji i nowy rekord życiowy tego zawodnika.  Jego poprzedni najlepszy wynik był aż ponad 4 minuty słabszy.

Drugi był Barnabas Kiptum z Kenii (2:05:05), a trzeci z czasem 2:06:24 Etiopczyk Regasa Bejiga, który ma na koncie m.in. zwycięstwo w ubiegłorocznym ORLEN Warsaw Marathon.

Wśród kobiet dominowały Etiopki. Wygrała Juliet Chekwel z czasem 2:23:13, który jest nowym rekordem trasy. Tuż za nią finiszowała Gada Bontu (2:23:39), a podium uzupełniła Sifan Melaku (2:23:49).

Do mety biegu w Sewilli dotarło ponad 13 tysięcy zawodników.

red