Przygotowuje się do Igrzysk Olimpijskich regularnie pijąc… piwo. Czy taka dieta ma sens?

Istotnym elementem diety Davida Nilssona, mistrza Szwecji w maratonie, jest regularne picie piwa. Rekordzista kraju na królewskim dystansie przygotowuje się do startu w Igrzyskach Olimpijskich w Tokio. – Jeśli wybiera piwo bezalkoholowe to nawet może mieć sens. Dostarcza węglowodany, witaminy z grupy B i nawadnia się – komentuje Agnieszka Kucharczyk, dietetyk sportowy.

– Wypijam kilka piw dziennie, siedem razy w tygodniu, a wieczorem przed zawodami zawsze cztery półlitrowe i według moich dietetyków bardzo mi pomaga, ponieważ zawiera dużo węglowodanów. Ja z kolei przed startem czuję się rozluźniony – powiedział Nilsson, który 1 grudnia w Walencji pobił 36-letni rekord kraju uzyskując wynik 20:10:08.

Po rekordzie i medialnym szumie zgłosił się do mnie sponsor, znany duński browar. Kontrakt zawiera darmowe piwo z dostawą – wyjaśnił biegacz na łamach dziennika „Aftonbladet”.

Agnieszka Kucharczyk z kliniki ZdrowoTalk Białystok uważa, że piwo może mieć pozytywny wpływ na kondycję organizmu pod warunkiem, że jest bezalkoholowe.

– To fakt, że piwo ma sporo węglowodanów i witaminy z grupy B do tego i może dobrze działać na uzupełnienie węglowodanów, ale z drugiej strony alkohol odwadnia a wiemy, że przed zawodami raczej powinniśmy iść w drugą stronę, w kierunku nawodnienia – tłumaczy ekspertka. – Mimo tych węglowodanów w piwie, sam alkohol może zaburzać syntezę glikogenu w mięśniach i też wpływać negatywnie na ich pracę. Mogą wystąpić skurcze oraz wypłukanie elektrolitów ze względu na to, że jest moczopędny. Poza tym alkohol pogarsza sen, skraca fazę głębokiego snu, bo organizm zamiast odpoczywać skupia się na eliminacji alkoholu z organizmu – dodaje.

W Sztokholmie jak w górach

David Nilsson dodał, że drugim elementem przygotowań jest trening na wysokości, lecz nie tam gdzie zimą trenują inni szwedzcy biegacze, czyli w południowej Afryce i Etiopii, ale w… mieszkaniu w Sztokholmie. Biegacz śpi i przebywa jak najwięcej czasu za dnia w namiocie, w którym jest symulowane rozrzedzenie powietrza odpowiadające wysokości 2700 metrów.

Skonstruowany we współpracy z uniwersytetem mój namiot przypomina inkubator dla noworodków. Regularnie w nim spałem przez 15 miesięcy przed pobiciem rekordu. Pomysł jest kontrowersyjny. Wielu moich szwedzkich rywali twierdzi, że nic nie daje natomiast ja mam inne zdanie, które potwierdzają pomiary mojej wydolności. W Norwegii stwierdzono z kolei, że jest to środek dopingujący. W Szwecji jest na szczęście dozwolony – powiedział Nilsson.

red na podstawie PAP
fot. facebook.com/davidnilsson