Maraton Londyński w gwiazdorskiej obsadzie

Organizatorzy Maratonu Londyńskiego przedstawili elitę biegu, który w stolicy Wielkiej Brytanii odbędzie się 4 października. Listę startową mężczyzn otwierają Kenijczyk Eliud Kipchoge i Kenenisa Bekele z Etiopii legitymujący się najlepszymi wynikami w historii maratonu. Wśród kobiet żelazną kandydatką do zwycięstwa jest rekordzistka świata, Brigid Kosgei z Kenii.

Starcie gigantów

Fani maratonu bez wątpienia czekają na bezpośredni pojedynek Kipchoge i Bekele. Do Kenijczyka należy wynik numer jeden na królewskim dystansie (2:01:39), a do Etiopczyka rezultat numer dwa w światowych tabelach (2:01:41). Na korzyść mistrza olimpijskiego z Rio przemawiają aż cztery zwycięstwa w Londynie – tryumfował tu w 2015 i 2016 oraz 2018 i 2019 roku. Z całą pewnością ma chrapkę na to, aby zwyciężyć nad Tamizą po raz piąty.

Wcale nie jest jednak takie pewne, że październikowy bieg będzie popisem tylko tych dwóch zawodników. Za ich plecami znajduje się bowiem aż sześciu biegaczy, którzy biegali już maraton w czasie poniżej 2:05. Wśród nich szeroka grupa Etiopczyków z Mosinetem Geremewem, Mule Wasihunem i Shurą Kitatą na czele, którzy w ubiegłym roku w Londynie finiszowali tuż za plecami Kipchoge. Pierwszy uzyskał rewelacyjny czas 2:02:55, drugi 2:03:16, a trzeci 2:05:01.

London Marathon

W stawce biegaczy szykujących się do startu w Londynie są także Etiopczycy Tamirat Tola (2:04:06), Sisay Lemma (2:03:36) oraz Kenijczyk Marius Kipserem (2:04:11), a także rodzynek z Europy – Sondre Nordstad Moen, którego maratoński rekord życiowy wynosi 2:05:48. Norweg jest w gazie, o czym świadczyć może ustanowienie przez niego nowego rekordu kraju w biegu godzinnym 21.132km. Osiągnięcie to ostatecznie nie zostało uznane, bo Moen biegł na bieżni w butach nie spełniających norm World Athletics.

Organizatorzy zaprosili na start również rekordzistę Niemiec Arne Gabiusa (2:08:33), a także Daniele Meucciego (2:10:45), który sześć lat temu w Zurychu sięgnął po mistrzostwo Europy, gdy Yared Shegumo dotarł do mety jako drugi. Co zrozumiałe, w Londynie zobaczymy również silną reprezentację gospodarzy z Jonnym Mellorem na czele. Brytyjczyk spróbuje wyśrubować swoje osiągnięcie z maratonu w Sewilli, gdzie uzyskał swój aktualny rekord życiowy 2:10:03.

Tym razem z walki o czołowe lokaty odpadł idol miejscowych fanów Mo Farah, którego organizatorzy awizują jako jednego z pacemakerów. Poprowadzi zawodników na czas 2:11:30, który daje przepustkę na Igrzyska Olimpijskie w Tokio.

– Maraton Londyński jest dla mnie bardzo ważnym biegiem już od czasów szkolnych. Dlatego gdy organizatorzy poprosili mnie, żebym wystartował jako pacemaker pomyślałem, że to świetna okazja, aby pomóc. Jestem w niezłej formie, a ten start dobrze wpasowuje się w mój plan treningowy – powiedział Mo Farah.

Czterokrotny mistrz olimpijski w lekkiej atletyce w przyszłym roku w Tokio nie pobiegnie w maratonie. Brytyjczyk będzie rywalizował na bieżni.

Teatr jednej aktorki?

Jeśli chodzi o kobiety, to zdecydowanie na pierwszy plan wysuwa się Brigid Kosgei, która w ubiegłym roku w Chicago nabiegała rewelacyjny rekord świata w maratonie – 2:14:04. Pozostałe zawodniczki co prawda nawet nie zbliżyły się do osiągnięcia Kenijki, ale trzeba przyznać, że należą do ścisłej światowej czołówki kobiecego maratonu.

Są wśród nich m.in. jej rodaczki Ruth Chepngetich (2:17:08), która jest aktualną mistrzynią świata oraz Vivian Cheruiyot (2:18:31), najlepsza wśród kobiet w Londynie przed dwoma laty. Poza tym swojej szansy na sukces poszukają  m.in. Etiopki Roza Dereje (2:18:30) i Degitu Azimeraw (2:19:26). Pierwsza wygrała ubiegłoroczny maraton w Walencji, a druga w Amsterdamie.

Amatorzy zostaną w domu

Zawody zostaną przeprowadzone 4 października na całkiem zmienionej trasie w St. James Park.

Start 45 tysięcy amatorów biegania w Londynie uniemożliwiła pandemia koronawirusa. W rywalizacji elity ma wziąć udział maksymalnie około 100 zawodowych biegaczy i biegaczek.

Organizatorzy zapewniają, że warunki zmagań będą bezpieczne, a teren imprezy zostanie skutecznie odcięty od kibiców jak np. podczas zawodów Formuły 1. Bezpośrednią transmisję z maratonu przeprowadzi telewizja BBC.

Trasa wytyczona w St. James Park będzie posiadała atest World Athletics. Pętla o długości 1,5 mili (2,4km) prowadzić będzie przez The Mall, Horse Guards Parade, Birdcage Walk i boczną drogę biegnącą przed Pałacem Buckingham.

Maraton Londyński będzie jednym z nielicznych tegorocznych biegów, które zaoferują zawodnikom z wynikami rzędu 2:11:30 (mężczyźni) i 2:29:30 (kobiety) przepustki na przyszłoroczne Igrzyska Olimpijskie w Tokio.

W tym roku Polacy nie startują w Londynie.

red