Mo Farah najlepszy w upalnym Dżibuti

29 stopni Celsjusza i 70 procent wilgotności – w tak trudnych warunkach biegali dzisiaj uczestnicy premierowej edycji półmaratonu w Dżibuti. Mimo, że w stawce nie brakowało mocnych zawodników, to zwycięzca biegu Brytyjczyk Mo Farah osiągnął słaby czas 1:03:06. Z pewnością do udanych nie zaliczy startu Krystian Zalewski, który finiszował z wynikiem gorszym od rekordu życiowego o ponad sześć minut.

Warunki rywalizacji w położonym w Afryce wschodniej Dżibuti dzisiaj były bardzo ciężkie. Wysoka temperatura i wilgotność dały się mocno we znaki wszystkim zawodnikom. Jeszcze pierwsza piątka toczona była w żywszym tempie, ale z każdym kolejnym kilometrem tempo rywalizacji wyraźnie siadało.

Nie zawiedli faworyzowani Mo Farah i Bashir Abdi, którzy raz po raz zmieniali się na prowadzeniu. Losy zwycięstwa w biegu ważyły się do samego końca zawodów. Ostatecznie wygrał Brytyjczyk ze słabym, jak na swoje możliwości, czasem 1:03:06 i wyprzedził reprezentanta Belgii o 4 sekundy. Na podium załapał się również przedstawiciel gospodarzy Moumin Bouh, który do zwycięzcy stracił prawie minutę.

Kłopoty Zalewskiego

Krystian Zalewski już przed biegiem podkreślał, że start w Dżibuti zamierza traktować treningowo. Jego głównym celem na wiosnę jest maraton, a konkretnie impreza NN Mission Marathon Hamburg zaplanowana na 11 kwietnia.

Zaczął mocno i międzyczas z pierwszej piątki wskazywał wynik w granicach 1:03. Potem jednak było już tylko gorzej i podopieczny Jacka Kostrzeby dotarł do mety siedemnasty z czasem 1:08:01. Dzisiejszy sprawdzian jednak z pewnością nie pokazuje faktycznej formy rekordzisty Polski w półmaratonie.

Kłopoty na trasie miał jednak nie tylko Zalewski. Za jego plecami z wynikiem 1:08:37 finiszował m.in. jeden z faworytów imprezy, Francuz Florian Carvalho, który legitymuje się rekordem życiowym w półmaratonie 1:00:58.

Zawody ukończyło zaledwie 40 zawodników, aż 57 zeszło z trasy.

red

fot. Tab59 from Düsseldorf, Allemagne, CC BY-SA 2.0, via Wikimedia Commons