Wiatr zabrał rekord Polski. Kapitalny bieg Jakuba Szymańskiego w Olsztynie
Jakub Szymański przebiegł 110 m przez płotki szybciej niż kiedykolwiek wcześniej zrobił to Polak. Rekordu kraju jednak z tego nie będzie, bo w Olsztynie wiał zbyt mocny wiatr. Podczas 6. Memoriału Zbigniewa Ludwichowskiego świetnych wyników było znacznie więcej. Kibice byli też świadkami wyjątkowego momentu. Ostatni start w karierze zaliczył mistrz olimpijski Karol Zalewski.
Memoriał Zbigniewa Ludwichowskiego po raz szósty odbył się na stadionie Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie. Zawody należące do cyklu World Athletics Continental Tour Bronze tradycyjnie były nie tylko okazją do rywalizacji, ale przede wszystkim do uczczenia pamięci jednego z najbardziej zasłużonych trenerów związanych z warmińsko-mazurską lekkoatletyką.
Ludwichowski wychował lub prowadził wielu znakomitych zawodników. W tym gronie znaleźli się m.in. mistrzyni świata w maratonie Wanda Panfil, mistrz olimpijski w sztafecie mieszanej 4×400 m Karol Zalewski, mistrzyni Europy w maratonie Aleksandra Lisowska czy mistrzyni świata U-20 i najmłodsza polska olimpijka Anastazja Kuś. Trenowała u niego również jego żona Bronisława Ludwichowska, dwukrotna medalistka mistrzostw świata w biegach przełajowych.
Zanim do rywalizacji przystąpiła elita, na stadionie odbyły się liczne konkurencje młodzieżowe. Później przyszła pora na główne punkty programu.
Szymański szybszy od rekordu Polski. Zabrakło szczęścia do wiatru
Jednym z bohaterów memoriału został Jakub Szymański. Tegoroczny brązowy medalista mistrzostw Europy dwukrotnie wystartował na 110 m przez płotki. Najpierw zwyciężył z wynikiem 13.38, ale prawdziwy popis dał w drugim biegu.
Polak uzyskał 13.21, najlepszy wynik w historii polskiej lekkoatletyki. Nie zostaje jednak uznany za rekord kraju. Wiatr został ostatecznie zmierzony na +2.3 m/s, podczas gdy przepisy pozwalają na maksymalnie +2.0 m/s.
fot. Kama Staniszewska
– I tak jestem zadowolony z tego, jak pobiegłem. Po pierwszym wyścigu wiedziałem, że są dobre warunki, żeby osiągać dobre wyniki. Tym bardziej, że jestem już po odpoczynku, więc byliśmy zaskoczeni moją świeżością i tym, co pokazałem. To nie jest dla mnie koniec sezonu, więc mam nadzieję, że na kolejnych zawodach pobiję ten rekord – mówił Szymański.
Emocji nie brakowało także na 100 m. W rywalizacji kobiet triumfowała Krystsina Tsimanouskaya z rekordem mityngu 11.31. Zaledwie 0.03 sekundy straciła do niej Magdalena Stefanowicz. Obsada była międzynarodowa, z Polkami rywalizowały m.in. Japonka Ido Abigeirufuka, Belgijka Rani Vincke i Austriaczka Magdalena Lindner.
fot. Kama Staniszewska
Wśród mężczyzn najszybszy był Amerykanin Brandon Hickling, który uzyskał 10.11. Najlepszym z Polaków był piąty Łukasz Żak (10.37). Jakub Chmiel z wynikiem 10.57 zajął siódme miejsce.
Ostatni bieg mistrza olimpijskiego
Oczy kibiców w Olsztynie skierowane były przede wszystkim na Karola Zalewskiego. Mistrz olimpijski z Tokio właśnie tym startem oficjalnie kończył bogatą karierę. Oprócz olimpijskiego złota w sztafecie mieszanej 4×400 m ma w dorobku m.in. tytuł halowego mistrza i rekordzisty świata w męskiej sztafecie 4×400 m z 2018 roku, dwa srebrne medale młodzieżowych mistrzostw Europy na 200 m oraz 20 złotych medali mistrzostw Polski seniorów.
Pożegnanie wypadło efektownie. Zalewski wygrał bieg na 150 m z wynikiem 15.89.
– Kiedy dostałem propozycję, żeby jeszcze raz wystartować na 150 metrów, nie zastanawiałem się ani chwili. Od razu wiedziałem, że ruszam. Pomyślałem, że zrobię kilka treningów w kolcach i będzie dobrze. Wiedziałem, że jestem w stanie pobiec w okolicach 16 sekund. I udało się, chyba nie jest źle – mówił z uśmiechem.
fot. Tomasz Kasjaniuk
Jak przyznał, przed ostatnim startem wracały wspomnienia z 17 lat wyczynowego sportu.
– Po zakończeniu kariery sportowej zostało mi to, że we wszystko wchodzę na sto procent. Te 17 lat w sporcie właśnie tego mnie nauczyło: jeśli coś robić, to dawać z siebie wszystko. Dlatego podszedłem do tego startu tak samo. Przed biegiem wspominałem wiele momentów z kariery. Najlepsze mistrzostwa Polski, medale na 100, 200 i 400 metrów, wszystkie te chwile, które przez lata przeżyłem na bieżni – dodał.
Okazuje się, że Zalewski początkowo był zainteresowany uprawianiem skoku w dal. Zbigniew Ludwichowski jednak miał na niego inny pomysł.
– Pamiętam swój pierwszy trening lekkoatletyczny, który trwał chyba dwie godziny. Przyszedłem wtedy na niego jako były piłkarz i chciałem skakać w dal, bo ta konkurencja bardzo mi się podobała. Trener zrobił mi jednak kilka sprawdzianów i powiedział: „skoczka z ciebie nie będzie”. Uznał, że powinienem biegać. I miał rację. Fajnie, że mogłem pożegnać się ze sportem właśnie w tym miejscu – zakończył Zalewski.
Bardzo szybki był także kobiecy bieg na 150 m. Zwyciężyła Finka Nora Lindahl z wynikiem 16.68. Druga Tsimanouskaya uzyskała 16.81 – najlepszy wynik w historii polskiej lekkoatletyki. Trzecia Stefanowicz poprawiła rekord życiowy na 17.03. Szósta Anastazja Kuś także ustanowiła życiówkę (17.51).
W rozmowie z Radiem Olsztyn mistrzyni świata juniorów na 400 metrów powiedziała, że był to jej ostatni start w sezonie letnim. – Chwila odpoczynku i ruszamy z przygotowaniami do hali – zaznaczyła.
Życiówki na 300 i 600 metrów
Świetny występ zaliczyła Kinga Gacka. Polka wygrała rywalizację na 300 m i poprawiła rekord życiowy na 36.50. To jednocześnie czwarty wynik w historii polskiej lekkoatletyki. Czwarta Karolina Łozowska również ustanowiła życiówkę (37.47).
Wśród mężczyzn triumfował Japończyk Fuga Sato. Czas 32.48 jest jego nowym rekordem życiowym. Jedyny Polak w stawce, Mateusz Rzeźniczak, był szósty z wynikiem 34.07.
Jeszcze bliżej rekordu Polski zrobiło się na 600 m. Aleksandra Formella wygrała z rekordem życiowym 1:25.34. Do najlepszego wyniku w historii polskiej lekkoatletyki zabrakło jej zaledwie 0.3 sekundy. Czwarta na mecie Martyna Krawczyńska także ustanowiła życiówkę (1:28.23).
W rywalizacji mężczyzn zwyciężył Bartosz Kitliński. Uzyskał 1:15.34, poprawił rekord życiowy i awansował na czwarte miejsce w polskich tabelach historycznych.
Bukowiecki znów przekroczył 21 metrów
Udany wieczór zaliczył również Konrad Bukowiecki. Jeszcze przed zawodami podkreślał, że start w Olsztynie ma dla niego szczególne znaczenie.
– To mój ostatni start w sezonie i to z jednej strony ulga, bo były w nim różne momenty, ale z drugiej strony startuję z pamięcią o trenerze. Cieszę się, że w ten sposób możemy uczcić szkoleniowca, ale zdecydowanie wolałbym, żeby był z nami, organizował zawody i pomagał kolejnym lekkoatletom w rozpoczęciu swoich karier. Obiecałem, że dopóki będę zawodowym sportowcem, to zawsze wystartuję w Olsztynie – mówił.
fot. Kama Staniszewska
Bukowiecki zakończył sezon zwycięstwem i wynikiem 21.04 m. To jego drugi rezultat powyżej 21 metrów w tym roku. Drugi był Czech Tomas Stanek (20.56 m), piąty Jakub Korejba (18.61 m), a siódmy Wojciech Marok (18.09 m).
Dla Bukowieckiego przekroczenie granicy 21 metrów miało dodatkowy wymiar.
– Fajnie się bawiłem, tym bardziej, że lubię startować przed własną publicznością. Tutaj się urodziłem, tutaj mieszkam. Na trybunach kibicowali mi rodzice, przyjaciele. Ale najbardziej cieszę się z tego, że pamięć po trenerze Ludwichowskim jest kultywowana. Mam nadzieję, że zawsze będziemy o nim pamiętali. A wynik? Marzyłem, żeby zamknąć sezon rezultatem powyżej 21 metrów i udało mi się to zrobić, a jako ciekawostkę dodam, że po raz 60. w karierze – podsumował.
Bardzo wysoki poziom miała także rywalizacja oszczepniczek. Wygrała Japonka Momone Ueda, która wynikiem 63.50 m ustanowiła rekord życiowy. Zaledwie centymetr mniej rzuciła najlepsza z Polek Małgorzata Maślak-Glugla. Szósta była Gabriela Andrukonis (53.58 m).
Źródło: PZLA, red
fot. w nagłówku Kama Staniszewska


