Kryzys medalowy w Sewilli. Jak organizatorzy opanowali problem?

Na trzy dni przed startem Zurich Maratón de Sevilla organizatorzy stanęli przed poważnym problemem, bowiem do stolicy Andaluzji nie dotarły medale dla finiszerów. Wielotygodniowe burze zablokowały rozładunek transportu w porcie, a czasu na reakcję było niewiele.

Plan B w 72 godziny

Decyzję podjęto w czwartek. W trybie awaryjnym rozpoczęto produkcję nowych medali. W ciągu 3 dni powstało dokładnie 17 000 krążków, czyli tyle, ile wynosił limit uczestników. Bieg został wyprzedany na długo przed startem, a organizatorzy uznali, że każdy finiszer musi otrzymać pamiątkę, nawet jeśli będzie inna niż planowano.

– Są trochę mniejsze od oryginalnych, wykonane z drewna zamiast metalu (nie było czasu na zrobienie ich z innego materiału), ale ten „maratoński” wysiłek całego zespołu zaangażowanego w ten plan awaryjny (bardzo dziękujemy!) na pewno był tego wart. Przepraszamy za niedogodności, ale oryginalne medale niestety nie zdążą dotrzeć do Sewilli na czas – napisali organizatorzy w komunikacie.

Drewniane medale czekały na biegaczy na mecie, logistyczny kryzys udało się zamknąć jeszcze przed startem imprezy.

Dzień po biegu organizatorzy wydali kolejny komunikat, w którym poinformowali, że oryginalne krążki dotarły do Sewilli. Natychmiast rozpoczęli wydawanie medali na miejscu w jednym z hoteli, cała akcja potrwać ma do niedzieli.

Później uruchomimy kolejne punkty odbioru w różnych miastach Hiszpanii (Madryt, Barcelona, Malaga, Walencja) oraz na międzynarodowych targach biegowych, w których będziemy uczestniczyć w 2026 roku (terminy zostaną podane). Aktualnie rozważamy także inne sposoby wysyłki, o wszystkim poinformujemy w odpowiednim czasie – podali organizatorzy.

Rekord frekwencji i szybkie bieganie

Maraton ukończyło 13 127 zawodników, o blisko 1,5 tysiąca więcej niż rok wcześniej. W rywalizacji mężczyzn zwyciężył Shura Kitata z Etiopii, który minimalnie wyprzedził swojego rodaka Asrara Hiyrdena Abderehmana. Obaj uzyskali 2:03:59, a o kolejności zdecydowały ułamki sekund. Trzeci był kolejny z Etiopczyków Dejene Hailu Bikila (2:04:15).

Najlepszy z Polaków Mateusz Kaczor zajął 36. miejsce (2:12:18). Zaczął bardzo ambitnie, biegnąc w grupie na 2:07, ale po półmetku nie utrzymał tempa. Bardzo dobrze spisali się biegacze górscy – Andrzej Witek (2:16:49) i Kamil Leśniak (2:20:28) ustanowili rekordy życiowe.

Bieg kobiet wygrała Alisa Vainio z rekordem Finlandii – 2:20:39. Za nią finiszowały Kenijka Beatrice Cheserek (2:21:56) oraz debiutująca w maratonie Etiopka Mulat Tekle (2:22:03).

red

fot. w nagłówku Zurich Maratón de Sevilla