Blanka Dörfel zachwyciła we Frankfurcie. Kim jest najszybsza niemiecka debiutantka?

Blanka Dörfel była jedną z największych bohaterek 43. Mainova Frankfurt Marathon. 24-letnia Niemka w swoim debiucie na dystansie 42,195 km uzyskała znakomity czas 2:20:46. To drugi wynik w historii niemieckiego maratonu kobiet i ósmy w Europie. Zawodniczka przekonuje, że w lepszych warunkach mogłaby pobiec jeszcze szybciej.

Jej finisz na czerwonym dywanie we frankfurckiej Festhalle był jednym z najbardziej efektownych momentów tegorocznego maratonu. Dörfel wbiegła na metę z uśmiechem, wykonała podskok dla fotoreporterów, a chwilę później sprężystym krokiem schodziła po schodach na konferencję prasową. Wyglądała, jakby pokonanie 42,195 km nie kosztowało jej zbyt wiele wysiłku.

– Dopiero w Festhalle zobaczyłam na zegarze 2:20 i zdałam sobie sprawę, jak szybko biegnę – przyznała rozpromieniona Niemka.

Co ciekawe, Dörfel zarówno podczas treningów, jak i zawodów biega bez zegarka. Zamiast kontrolowania tempa woli kierować się własnymi odczuciami. Jak sama mówi, najważniejsze są dla niej rytm i swoboda biegu, które określa angielskimi słowami „groove” i „flow”.

Debiut marzeń

Dörfel już przed startem we Frankfurcie miała na koncie bardzo udany sezon. Zdobyła mistrzostwo Niemiec w biegu na 10 000 m na stadionie, a w półmaratonie na trasie biegu w Mainz poprawiła rekord życiowy do 1:08:06. Można było więc oczekiwać mocnego debiutu maratońskiego, ale rezultat 2:20:46 przerósł oczekiwania nawet ekspertów.

24-latka zajęła drugie miejsce, ustępując jedynie Etiopce Zeinebie Yimer, która zwyciężyła z czasem 2:19:45. Jednocześnie została drugą najszybszą Niemką w historii maratonu. Szybciej od niej dystans ten pokonało dotychczas zaledwie siedem Europejek.

Osiągnięcie jest tym bardziej imponujące, że warunki pogodowe we Frankfurcie zdecydowanie nie sprzyjały szybkiemu bieganiu. Deszcz, wiatr i niska temperatura dały się zawodniczce mocno we znaki. Szczególnie że do Niemiec przyleciała po kilkutygodniowym zgrupowaniu w Boulder w amerykańskim stanie Kolorado, gdzie trenowała przy temperaturach od 20 do 30 stopni Celsjusza.

– W końcowej części biegu straciłam czucie w rękach i dłoniach, przez co nie byłam już w stanie chwytać napojów na punktach odżywczych. Nogi też miałam bardzo zimne – opowiadała.

Mimo trudności systematycznie przesuwała się w górę stawki. Na ostatnich pięciu kilometrach, które określiła jako szczególnie wymagające, ogromne znaczenie miało dla niej wsparcie kibiców.

– Myślę o przyszłości. Następnym razem może będzie cieplej i uda mi się pobiec jeszcze trochę szybciej – zapowiedziała.

Trener studzi emocje. Celem światowa czołówka

Choć wynik Dörfel już teraz plasuje ją w ścisłej europejskiej elicie, jej trener Dieter Hogen uważa, że to dopiero początek drogi. 73-letni szkoleniowiec, który w przeszłości prowadził między innymi znakomitą niemiecką maratonkę Utę Pippig, zwraca uwagę na ogromny dystans dzielący europejskie zawodniczki od światowej czołówki.

– Jeśli chce się rywalizować na światowym poziomie, trzeba biegać wyraźnie poniżej 2:20. W przeciwnym razie jest się bardzo daleko od najlepszych. Większości zawodniczek brakuje szybkości na krótszych dystansach. Potrzebne są wyniki poniżej 14:30 na 5000 m i poniżej 30 minut na 10 000 m – ocenił Hogen.

Sama Dörfel z uznaniem wypowiada się o Ucie Pippig, ale nie zamierza porównywać swojej kariery z osiągnięciami słynnej rodaczki.

– Jest ikoną maratonu i ma wspaniałe podejście mentalne. Nie chcę jednak iść niczyimi śladami. Wolę wytyczać własną drogę – podkreśliła.

Co ciekawe, już w poniedziałek rano, niespełna dobę po znakomitym występie, Dörfel była widziana na bieżni mechanicznej w siłowni hotelu, w którym mieszkali czołowi zawodnicy.

Wyjątkowe pożegnanie dyrektora maratonu

Występ Dörfel miał szczególne znaczenie również dla Jo Schindlera, który po 25 latach pożegnał się z funkcją dyrektora Mainova Frankfurt Marathon.

– Jestem wielkim fanem Blanki, szczególnie od jej znakomitego występu w Gutenberg Halbmarathon Mainz, który również organizujemy. Ma przed sobą wspaniałą przyszłość w maratonie. Jesteśmy dumni, że mogliśmy zapewnić jej we Frankfurcie odpowiednią scenę do debiutu na dystansie 42,195 km – powiedział Schindler.

Przed tegoroczną edycją najwięcej uwagi poświęcano rywalizacji trzech najlepszych niemieckich maratończyków w historii: Amanala Petrosa, Richarda Ringera i Samuela Fitwiego. Organizatorzy zapowiadali ich bezpośredni pojedynek i walkę o rekordy. Ostatecznie tylko Petros włączył się do rywalizacji o zwycięstwo, zajmując drugie miejsce z czasem 2:05:46. Niespodziewanie wygrał Etiopczyk Jirata Dinki (2:05:26).

red



Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 Komentarze
Najnowsze
Najstarsze Najwięcej głosów
0
Chętnie poznam Twoje przemyślenia, skomentuj.x