Dwie polskie sztafety z kwalifikacją na MŚ. Rekord świata Jamajki w Gaborone

Dwa awanse na mistrzostwa świata w Pekinie oraz rekord Polski – to dorobek biało-czerwonych podczas pierwszego dnia World Athletics Relays w Gaborone. Impreza zaczęła się od rekordu świata Jamajki w sztafecie mieszanej 4×100 metrów (39.99).

Stolica Botswany w ten weekend jest kluczowym punktem światowej lekkoatletyki. To tutaj rozstrzygają się pierwsze kwalifikacje do mistrzostw świata 2027. Po sobotniej rywalizacji awans wywalczyło łącznie 48 sztafet, po osiem w każdej konkurencji.

Przepustki zdobywały dwie najlepsze drużyny z każdego biegu oraz dwa kolejne zespoły z najlepszymi czasami. Pozostałe reprezentacje powalczą o cztery ostatnie miejsca w niedzielnych repasażach. Finały zdecydują o nagrodach finansowych i uprzywilejowanym rozstawieniu w Pekinie.

Sprint Bukowieckiej na wagę awansu

W sobotę awans do czempionatu w Pekinie zapewniły sobie dwie polskie sztafety. Jako pierwsi po kwalifikację sięgnęli reprezentanci mieszanej sztafety 4×400 metrów: Marcin Karolewski, Justyna Święty-Ersetic, Kajetan Duszyński oraz Natalia Bukowiecka. Polacy zajęli drugie miejsce w swojej serii z czasem 3:13.00.

fot. Łukasz Szeląg/PZLA

Bieg nie ułożył się po myśli biało-czerwonych od początku. Po słabszej pierwszej zmianie Marcina Karolewskiego (47.06) zespół musiał odrabiać straty. Kluczowa okazała się ostatnia w wykonaniu Natalii Bukowieckiej, która wyprzedziła aż pięć rywalek i finiszowała na dającej awans drugiej pozycji. Poza zasięgiem byli tylko Jamajczycy.

Dużo adrenaliny. Wyobrażałem sobie różne strategie na ten bieg, ale żadna z nich się nie sprawdziła. Musieliśmy odrabiać pozycję, ale każdy z nas coś dokładał. Super do końca dowiozła to Natalia. Jestem z nas dumny, a najważniejszy jest awans – komentował start w Gaborone Kajetan Duszyński.

Polska sztafeta mieszana 4×400 metrów znalazła się w gronie finalistów obok zespołów Australii, Wielkiej Brytanii, Włoch, Jamajki, Kenii, Hiszpanii i USA.

Drugą kwalifikację dla Polski wywalczyła kobieca sztafeta 4×100 metrów w składzie Magdalena Niemczyk, Marlena Granaszewska i Pia Skrzyszowska. Czas 43.09 zapewnił Polkom w swojej serii trzecie miejsce za Hiszpankami (42.26) i Kanadyjkami (42.39).

fot. Łukasz Szeląg/PZLA

– Przyjechałyśmy tutaj z planem awansu do finału. Wiedziałyśmy, że będzie trudno i trzeba będzie biegać bardzo szybko. Pamiętajmy, że sztafeta to loteria i trochę potrzeba szczęścia. Do poprawy są zmiany, natomiast szybkościowo jesteśmy wszystkie bardzo dobrze przygotowane – powiedziała Pia Skrzyszowska.

Sztafety 4×100 i 4×400 metrów walczą dalej

Rekord Polski padł w mieszanej sztafecie 4×100 metrów – 41.34 (Jakub Lempach, Aleksandra Piotrowska, Łukasz Żok, Martyna Kotwiła). Bieg był przerywany falstartem. Mimo najlepszego wyniku w historii reprezentacji, biało-czerwoni nie awansowali do finału i o miejsce w mistrzostwach świata powalczą w niedzielę.

– Trudny był początek tego biegu. Drugie wejście w bloki to zawsze konieczność wyczyszczenia głowy. Szkoda, bo według mnie nie było słychać tego drugiego wystrzału – komentował bieg Jakub Lempach, który przed ponownym startem robił co mógł, aby urwać kilka minut na odpoczynek.

To właśnie ta konkurencja przyniosła największe emocje dnia. Najpierw Kanada poprawiła rekord świata (40.07), by chwilę później Jamajczycy biegnący w składzie Ackeem Blake, Tina Clayton, Kadrian Goldson i Tia Clayton zeszli poniżej 40 sekund (39.99).

fot. Monirul Bhuiyan for World Athletics

Niepowodzeniem zakończył się start polskiej sztafety kobiet 4×400 metrów, która osłabiona brakiem Natalii Bukowieckiej nie awansowała do finału. Powodem absencji naszej najlepszej lekkoatletki na dystansie jednego okrążenia był fakt, że rywalizowała wcześniej w sztafecie mieszanej. Trenerzy zdecydowali się dać jej odpocząć.

Polki biegały w składzie Anna Gryc, Weronika Bartnowska, Alicja Wrona-Kutrzepa i Justyna Święty-Ersetic. Na mecie uzyskały czas 3:27.62 i w swojej serii kwalifikacyjnej uplasowały się na trzeciej pozycji. Lepsze okazały się Kanadyjki (3:23.52) i Włoszki (3:24.46).

– Jesteśmy rozczarowane. Zawsze walczymy do końca. Byłyśmy bardzo zmotywowane przed tym biegiem, a nie awansowałyśmy. Cóż, jutro druga szansa – przyznała Anna Gryc.

W niedzielę biało-czerwoni powalczą o kolejne kwalifikacje, zarówno w repasażach, jak i finałach. Stawką są nie tylko miejsca w mistrzostwach świata w Pekinie, ale także awans do World Athletics Ultimate Championships w Budapeszcie.

red

fot. Łukasz Szeląg/PZLA