Dariusz Nożyński o 13 sekund od rekordu Polski. Czwarte miejsce na MŚ na 100 km
Dariusz Nożyński był o krok od podium i rekordu Polski podczas mistrzostw świata w biegu na 100 km. W hiszpańskim Ames Polak uzyskał znakomity czas 6:23:47 i zajął czwarte miejsce. Do krajowego rekordu zabrakło mu zaledwie 13 sekund. Zwyciężył Amerykanin Charlie Lawrence. W ekstremalnie trudnych warunkach rywalizacji nie ukończyła Dominika Stelmach.
Mistrzostwa świata na 100 km rozegrano w niedzielę, 20 września, w Ames na północnym zachodzie Hiszpanii. Zawody odbywały się pod egidą International Association of Ultrarunners (IAU), a uczestnicy rywalizowali na asfaltowej, pofalowanej pętli o długości 5 km.
Najlepiej z reprezentantów Polski spisał się Dariusz Nożyński. Doświadczony ultramaratończyk pokonał 100 km w czasie 6:23:47, co oznacza średnie tempo niespełna 3:51 min/km. Dało mu to czwarte miejsce na świecie. Polak był jednocześnie niezwykle blisko poprawienia rekordu kraju. Do najlepszego wyniku w historii polskiego biegu na 100 km zabrakło mu tylko 12 sekund.
Kolejny z Polaków, Jacek Dudek uplasował się na 80. pozycji z czasem 7:46:59
Nożyński tuż za podium, Stelmach poza trasą
Tytuł mistrza świata wywalczył Charlie Lawrence. Amerykanin finiszował w czasie 6:09:25. Srebrny medal zdobył Litwin Aleksandr Sorokin – 6:12:41, a podium uzupełnił Brytyjczyk Alex Milne z wynikiem 6:17:50.
Nożyński stracił do brązowego medalu 5 minut i 57 sekund. Wynik Polaka robi tym większe wrażenie, że rywalizacja odbywała się w bardzo trudnych warunkach. W trakcie zawodów temperatura przekroczyła 30 stopni Celsjusza, a na odsłoniętej trasie praktycznie nie było cienia.
Duże nadzieje wiązaliśmy również ze startem Dominiki Stelmach. Rekordzistka Polski na dystansie 100 km przyjechała do Hiszpanii z zamiarem walki o podium.
Pierwszą połowę dystansu pokonała w około 3 godziny i 25 minut, pozostając w grze o bardzo wysokie miejsce. Jak relacjonowała po zawodach, początkowo realizowała plan biegu na samopoczucie i miała duży zapas względem tempa potrzebnego do poprawienia jej rekordu Polski wynoszącego 7:04:36.
Sytuacja zaczęła się zmieniać wraz ze wzrostem temperatury. Po południu termometry wskazywały już ponad 30 stopni w cieniu.
– Jasne było, że rozpoczyna się zwalnianie, ale wciąż wyprzedzałam kolejne zawodniczki, w tym Courtney Olsen, która ostatecznie zwyciężyła – relacjonowała Stelmach.
Problemy pojawiły się po 60 kilometrze.
– Zastrajkował mi żołądek. Nagle i okrutnie. Zrobiłam jeszcze dyszkę, ale z ciągłymi PIT stopami stało się jasne, że nie dociągnę w zdrowiu – napisała Polka.
Stelmach zeszła z trasy po około 70 km. Jak podkreśliła, nie był to odosobniony przypadek. Wielu zawodników nie poradziło sobie z ekstremalnymi warunkami, a podczas rywalizacji interweniowały służby medyczne.
– Smutno mi, bo medal był w zasięgu. Inna sprawa, że nie widziałam wyścigu, żeby zeszło tyle osób, a karetka kursowała na sygnale co chwilę – przekazała.
Amerykanki górą
Mistrzynią świata została Courtney Olsen. Amerykanka pokonała 100 km w 7:10:31. Drugie miejsce zajęła Japonka Miho Nakata z wynikiem 7:11:57, a brązowy medal zdobyła reprezentantka gospodarzy Gemma Arenas Alcazar (7:17:50). Najwyżej sklasyfikowaną Polką była Justyna Wrażeń, która z czasem 8:16:22 zajęła 31. miejsce.
Tegoroczne mistrzostwa były rekordowe pod względem frekwencji w rywalizacji kobiet. Na starcie stanęło ponad 100 zawodniczek, a do klasyfikacji drużynowej zgłoszono 19 reprezentacji.
Kolejna edycja mistrzostw świata w biegu na 100 km ma odbyć się za dwa lata.
red







