Elżbieta Glinka chce być jeszcze szybsza na 10 000 m

Elżbieta Glinka ma za sobą sezon pełen rekordów i sukcesów, ale jej ambicje sięgają znacznie dalej. W rozmowie z pzla.pl zapowiedziała walkę o złamanie 31 minut na 10 000 metrów oraz minima na mistrzostwa świata i igrzyska olimpijskie.

Zawodniczka Passion First Warszawa dopiero od kilku lat trenuje profesjonalnie, ale już należy do ścisłej krajowej czołówki. Jednym z przełomowych momentów w jej karierze była decyzja o rezygnacji z pracy zawodowej, aby całkowicie poświęcić się treningom.

W 2026 roku ustanowiła rekord Polski na 10 km w Walencji (31:47), a następnie poprawiła na 1:08:47 krajowy rekord w półmaratonie podczas biegu w Gdańsku. Do tego dołożyła zwycięstwo w Pucharze Europy na 10 000 metrów (pierwsze w historii polskiej lekkiej atletyki) i zadebiutowała na tym dystansie na mistrzostwach Europy.

Poza tym Warszawianka pobiegła mocne 5 km (15:41) na mistrzostwach świata w biegach ulicznych w Kopenhadze. Tylko 7 sekund wolniej niż rekord Polski uzyskany przez Grażynę Syrek w Pradze aż 22 lata temu.

fot. Łukasz Szeląg

Za swoje tegoroczne osiągnięcia odebrała nagrodę podczas gali ORLEN Złote Kolce Śląskie 2026 dla najlepszej polskiej zawodniczki w biegach ulicznych i długodystansowych.

– Czułam, że to może być bardzo ważny rok i chciałam maksymalnie wykorzystać ten czas. Dlatego zdecydowałam się zrezygnować z etatu i w pełni poświęcić bieganiu. Z dzisiejszej perspektywy uważam, że była to bardzo dobra decyzja, która pozwoliła mi skupić się na treningach i przełożyła się na osiągnięte rezultaty – powiedziała Elżbieta Glinka w rozmowie z Maciejem Jałoszyńskim dla pzla.pl.

Mimo licznych sukcesów 33-letnia zawodniczka przyznaje, że po zakończonym sezonie pozostał jej pewien niedosyt. Dotyczy on przede wszystkim wyników uzyskiwanych na stadionie, gdzie nie zawsze miała okazję w pełni wykorzystać formę wypracowaną podczas treningów.

– Nie miałam możliwości pobiec na takim poziomie, na jaki przygotowywałam się podczas treningów. Taki jest jednak sport, biegi na długich dystansach na stadionie często mają taktyczny przebieg, a letnie warunki pogodowe nie zawsze sprzyjają uzyskiwaniu dobrych rezultatów – wyjaśniła.

Cel na 10 000 metrów: poniżej 31 minut

Glinka nie ukrywa, że w kolejnych sezonach chciałaby jeszcze mocniej zaznaczyć swoją obecność na arenie międzynarodowej. Szczególnie ambitne plany wiąże z dystansem 10 000 metrów, na którym zamierza powalczyć o wynik znacznie lepszy od aktualnego rekordu Polski, który aktualnie wynosi 31:43.51.

fot. M. Kozakiewicz

Do podopiecznej Mikołaja Raczyńskiego należy wynik numer dwa w polskich tabelach 31:45.36, który w maju dał jej zwycięstwo w Pucharze Europy we włoskiej La Spezii.

– Myślę, że przede wszystkim potrzebuję dobrego biegu. Nie ukrywam jednak, że moje ambicje na tym dystansie sięgają znacznie dalej niż rekord Polski. Celuję w wynik poniżej 31 minut i chciałabym powalczyć o minima na igrzyska olimpijskie oraz mistrzostwa świata – zapowiedziała.

Sezon 2027 rozpocznie w Walencji

Pierwszym zaplanowanym startem Glinki w 2027 roku będzie bieg na 10 km w Walencji zaplanowany na 10 stycznia. To właśnie w tym hiszpańskim mieście w styczniu 2026 roku z czasem 31:47 poprawiła własny rekord Polski na tym dystansie.

Walencja jest dla niej szczególnym miejscem również dlatego, że w 2024 roku zadebiutowała tam w maratonie. Uzyskała wtedy wynik 2:33:58.

Dzisiaj z pewnością stać ją na znacznie szybszy bieg na 42,195 km, ale jak sama mówiła w programie „Lekkie Gadki” w TVP Sport teraz zamierza skupić się na krótszych dystansach. Ze szczególnym naciskiem na 10 000 m, na którym Warszawianka chciałaby wystartować na igrzyskach olimpijskich w Los Angeles. Nie wiemy, jakie będą minima na tę imprezę, ale np. w Paryżu wynosiły 27:00.00 (mężczyźni) i 30:40.00 (kobiety).

Dla przykładu Niemka Blanka Dörfel, która legitymuje się podobnymi do Glinki rekordami życiowymi na 10 km (31:52) i w półmaratonie (1:08:06), w październiku we Frankfurcie zadebiutowała w maratonie z wynikiem 2:20:46. Przypomnijmy, że rekord Polski na królewskim dystansie wynosi 2:24:59 i od września 2025 roku należy do Aleksandry Lisowskiej.

fot. Łukasz Szeląg

Wspólnie z trenerem Mikołajem Raczyńskim zawodniczka przygotowuje kalendarz startowy, który ma umożliwić jej poprawianie wyników, zdobywanie punktów rankingowych i walkę o kwalifikacje do najważniejszych imprez mistrzowskich.

– W 2027 roku na pewno chciałabym powalczyć o jak najlepsze wyniki zarówno na 10 000 metrów, jak i na 10 kilometrów. Sezon planuję rozpocząć startem na 10 km w Walencji – powiedziała.

Wśród celów na kolejny sezon znajdują się zarówno stadionowe 10 000 metrów, jak i uliczne 10 km. W kalendarzu międzynarodowym są między innymi mistrzostwa Europy w biegach ulicznych w Belgradzie oraz lekkoatletyczne mistrzostwa świata w Pekinie. Tutaj minimum to również 30:40.00, ale Glinka nadal może zakwalifikować się na tę imprezę poprzez ranking światowy.

Inżynierskie podejście do biegania

Glinka podkreśla również znaczenie analitycznego podejścia do treningu. Z wykształcenia jest inżynierem i uważa, że umiejętność planowania oraz wyciągania wniosków pomaga jej w sportowej karierze.

– Myślę, że pomaga mi przede wszystkim w planowaniu i świadomym podejściu do treningu. Lubię analizować, wyciągać wnioski i rozumieć, skąd biorą się konkretne efekty. Inżynierskie wykształcenie nauczyło mnie logicznego myślenia i szukania rozwiązań – przyznała.

Źródło: pzla.pl, red

fot. w nagłówku Radosław Jóźwiak



Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 Komentarze
Najnowsze
Najstarsze Najwięcej głosów
0
Chętnie poznam Twoje przemyślenia, skomentuj.x