Koniec boomu na uliczne bieganie? Analizujemy frekwencję biegów na 10 km w 2018 roku

Gdy po naszej tegorocznej analizie frekwencji na polskich maratonach okazało się, że ta zaczyna mocno spadać, słyszeliśmy wiele głosów, że bieganie uliczne w Polsce napędza dynamiczny rozwój półmaratonów i biegów na 10 kilometrów. Statystyki dotyczące biegów na dystansie 21,097 metra pokazały jednak, że i tutaj sytuacja nie wygląda tak różowo, jak się powszechnie sądzi. Tym razem pod lupę wzięliśmy frekwencję podczas największych w kraju biegów na dystansie 10 kilometrów i wnioski znów są niestety niezbyt optymistyczne. Co z tymi biegami ulicznymi?

Po przeanalizowaniu frekwencji na największych polskich maratonach, oraz sprawdzeniu jaką popularnością w 2018 roku cieszyły się biegi na dystansie o połowę krótszym, tym razem zajęliśmy się biegami na 10 kilometrów.

Do naszej analizy wybraliśmy 23 największe biegi na tym dystansie w Polsce, a w naszych wyliczeniach braliśmy pod uwagę jedynie liczbę tych uczestników, którzy ukończyli bieg meldując się na mecie z oficjalnym rezultatem. Dane do analizy zaczerpnęliśmy z oficjalnych plików pdf z wynikami udostępnionych przez firmy zajmujące się pomiarem czasu na zawodach. Aby pokazać, jak wygląda frekwencyjny trend w dłuższej perspektywie, do analizy przyjęliśmy okres od 2014 do 2018 roku. Na czerwono zaznaczyliśmy imprezy, które w tym roku ukończyło mniej uczestników niż 12 miesięcy wcześniej.

Uwagę zwraca fakt, że pierwsze 6 pozycji w zestawieniu największych biegów na 10 km w kraju zajmują imprezy organizowane w Warszawie i Poznaniu. Kolejne biegi, jeśli już notowały większą liczbę finiszerów na mecie, to raczej w wymiarze symbolicznym. A i tych nie ma jednak wiele.  

MiejsceNazwa imprezy201420152016201720182017-2018
1.Bieg Niepodległości - Poznań00901886042252513921
2.Bieg Niepodległości - Warszawa12311128401203515015169861971
3. OWM OSHEE 10km - Warszawa 10160 10552 9352 8912 8461 -451
4. Bieg Powstania Warszawskiego 5659 5469 8343 6968 6783 -185
5. Biegnij Warszawo 8873 8620 8022 7438 6703 -735
6.Recordowa Maniacka Dziesiątka - Poznań31563711467145855103518
7.Bieg Ulicą Piotrkowską - Łódź29553732393543554614259
8. Bieg Niepodległości - Gdynia 6631 6655 5435 4912 4482 -430
9.Bieg Westerplatte - Gdańsk 2568315030693452348028
10. Nocny Bieg Świętojański - Gdynia
6211 6496 4712 4253 3405 -848
11. Bieg Urodzinowy - Gdynia 3132 5608 4517 4196 3340 -856
12. Bieg Europejski - Gdynia 5143 5381 4466 3820 2798 -1022
13. Bieg Papiernika - Kwidzyn 2251 3269 3386 3432 2780 -652
14.10 km Szpot Swarzędz 2947372034512476255276
15. Bieg Fiata - Bielsko-Biała 1152 1562 1595 1671 1571 -100
16.Bieg Europejski - Gniezno 8171086144614391540101
17. Bieg Barbórkowy o Lampkę Górniczą - Lubin 282 1333 1483 1620 1315 -305
18.Bieg Fabrykanta - Łódź 729159115301162121250
19. Bieg Kazików - Radom 1081 1007 978 1032 1015 -17
20.TOP AUTO Białystok Biega61976878966370744
21. Bieg GAZ-System - Goleniów 936 1041 941 761 694 -67
22.Avon kontra przemoc - Garwolin 58853444140041212
23. Bieg Marszałka - Sulejówek 501 519 487 435 403 -32
SUMA7870288644941029160110288111277

Poznań rozbija bank

Patrząc na rozgrywane 11 listopada w całej Polsce niepodległościowe biegi, można było odnieść wrażenie, że rację mają ci, którzy mówią o dynamicznym rozwoju biegów na 10 km. Efekt “wow” wywoływały zwłaszcza biegi w Warszawie i w Poznaniu, gdzie podczas zapisów licznik wskazujący rosnącą frekwencję kręcił się z zawrotną prędkością.

W stolicy limit 20 tysięcy uczestników wyczerpany został w zaledwie 4 dni, ale bank rozbił Poznański Bieg Niepodległości, skąd dochodziły sygnały o nawet 30 tysiącach zarejestrowanych biegaczy. Ostatecznie obie imprezy zgromadziły na starcie więcej uczestników, niż do tej pory wynosił frekwencyjny rekord Polski w biegu ulicznym ustanowiony w 2017 roku przez stołeczny Bieg Niepodległości. Od tego roku palmę pierwszeństwa dzierży Poznań, gdzie do mety dobiegło aż  22 525 zawodników.

Biegi na 10 km

Kto zaliczył największy wzrost frekwencji?

Liderami frekwencyjnych wzrostów są wspomniane już wcześniej niepodległościowe wydarzenia w Warszawie i Poznaniu. Bieg w stolicy Wielkopolski zajmuje pierwsze miejsce w zestawieniu, osiągając spektakularny wzrost frekwencji o 13 921 osób rok do roku!

– Nie jest naszym zamiarem samym w sobie podnoszenie frekwencji, czy nadmuchiwanie jej np. marszami Nordic Walking i biegami towarzyszącymi, jak ma to miejsce w innych częściach kraju. To był wyjątkowy dzień – 100 lecia odzyskania niepodległości Polski – i chcieliśmy jego doniosłość podkreślić m. in. pierwszym w historii kraju biegiem z liczbą uczestników na mecie powyżej 20 tysięcy wyłącznie na jednym, głównym dystansie – mówi Artur Kujawiński, organizator Poznańskiego Biegu Niepodległości. – Rekord Polski frekwencji imprezy biegowej z ponad 22 tysiącami uczestników na mecie, trzeci największy bieg na 10km w  Europie, dziesiąty na świecie, to właściwie efekt uboczny tego założenia. Niemniej, jako biegacze cieszymy się, że tyle osób przyjeżdża na organizowany przez nas bieg do stolicy Wielkopolski – dodaje.

Organizator biegu podkreśla, że takie zainteresowanie imprezą było możliwe, ponieważ udało się ściągnąć do Poznania uczestników z około 2,5 tysiąca miast i miejscowości, reprezentujących kilkanaście krajów i narodowości.

Drugie miejsce w naszym zestawieniu zajmuje stołeczny 30. Bieg Niepodległości, który w tym roku ukończyło 1971 biegaczy więcej, niż w rekordowym 2017 roku.

– Od zakończenia 30. Biegu Niepodległości docierają do nas setki pozytywnych opinii dotyczących organizacji i przebiegu tegorocznej imprezy. Takie sygnały płyną zarówno od tych biegaczy, którzy startują w biegach Warszawskiej Triady Biegowej regularnie jak i osób, które 11 listopada pobiegły z nami pierwszy raz. Chcemy się rozwijać i ulepszać kolejne elementy biegu – deklaruje Karol Adamaszek, Kierownik Działu Marketingu i Organizacji Imprez Stołecznego Centrum Sportu „Aktywna Warszawa”. – Już teraz wiemy, że przyszłoroczny limit imprezy wyniesie 22 tysiące uczestników. To odpowiedź na gigantyczne zainteresowanie, jakim w tym roku cieszył się bieg i fakt zamknięcia zapisów już po czterech dniach od ich uruchomienia, co nie zdarzyło się nigdy wcześniej, przy tak dużej liczbie pakietów do rozdysponowania. Organizatorom biegu w Poznaniu gratulujemy i życzymy kolejnych sukcesów – podkreśla.

Trzeci największy wzrost frekwencji w 2018 roku zanotowała Recordowa Maniacka Dziesiątka, którą ukończyło 518 osób więcej niż rok wcześniej. O 259 uczestników więcej niż w roku ubiegłym dobiegło do mety tegorocznego Biegu Ulicą Piotrkowską w Łodzi.

Ponad połowa biegów ze spadkiem frekwencji

Pierwszy rzut oka na tabelę pokazuje, że dużo w niej koloru czerwonego. To biegi, które w tym roku odnotowały mniejszą frekwencję niż w ubiegłym sezonie. Tych jest niestety sporo, bo na 23 analizowane wydarzenia aż 13 zaliczyło spadek liczby uczestników.

Co najważniejsze, nie chodzi tutaj o małe lokalne biegi, ale o duże i uznane imprezy. Od 2015 roku nieustannie spada zainteresowanie biegiem OSHEE, który towarzyszy ORLEN Warsaw Marathon. Z imprezy kiedyś ponad 10-tysięcznej już teraz ubyło prawie 2 tysiące finiszerów. To prawdopodobnie efekt frekwencyjnego kryzysu, w jakim tkwi maraton. Być może sytuację poprawiłoby wcześniejsze uruchomienie zapisów. Jak na razie wiadomo jedynie, że impreza Orlenu odbędzie się 14 kwietnia 2019 roku.

Największy spadek frekwencji w 2018 roku odnotował Bieg Europejski w Gdyni, który ukończyło aż o 1 022 osób mniej niż przed rokiem. To w ogóle nie był dobry sezon dla gdyńskich imprez, ponieważ wszystkie cztery biegi organizowane przez Gdyńskie Centrum Sportu zaliczyły poważne ubytki uczestników. Drugą imprezą z największym spadkiem jest Bieg Urodzinowy (-856), a trzecią imprezą Nocny Bieg Świętojański (-848).

Biegi organizowane w Gdyni swoje apogeum popularności miały w 2015 roku, gdzie odnotowujemy największą liczbę finiszerów. Potem jednak systematycznie, rok po roku, traciły uczestników. W tej kwestii jeszcze gorzej jest jednak w stolicy, gdzie organizatorzy Biegnij Warszawo mniejszą frekwencję odnotowują w każdej kolejnej edycji od 2014 roku. Tegoroczny bieg także ukończyło mniej zawodników niż poprzednią edycję (-735). Na mecie w sumie zameldowało się 6 703 biegaczy, a pomyśleć, że w 2013 roku było ich aż 11 856!

– Biegnij Warszawo odbywa się w okresie wrzesień-październik czyli w czasie szczytu realizacyjnego wielu imprez biegowych. W samej stolicy co weekend możemy spotkać tego typu wydarzenia, co przekłada się na liczbę uczestników, jakie skupiają te imprezy. To, że wiele biegów nie odnosi rokrocznie wzrostu frekwencji wcale nie oznacza, że biega nas znacznie mniej. Otwieramy się coraz częściej na inne formy sportowych aktywności  – uważa Bogna Mamińska z Biegnij Warszawo. – Ilość imprez biegowych bardzo intensywnie wzrasta, a ilość biegaczy nie jest w stanie wypełnić tak dużej luki frekwencyjnej – podkreśla.

Bogna Mamińska przekonuje, że mniejsze niż kiedyś zainteresowanie biegami na dystansie 10 km to efekt m.in. większej świadomości biegaczy. – Przestali nadgorliwie uczestniczyć we wszystkich wydarzeniach biegowych,  a poprzez rozsądne planowanie kalendarzy biegowych – starają się realizować cele startowe zgodne z ich przygotowaniami. Biegi na 5- i 10-kilometrów raczej nie są biegami docelowymi, a jedynie sprawdzianem formy przed startem na długich dystansach takich jak maraton i półmaraton. Cieszymy się, że lepiej przygotowani startują w wydarzeniach nie tylko w Polsce – dodaje.

Nasza analiza wskazuje na to, że drugi rok z rzędu spada frekwencja na Biegu Powstania Warszawskiego. Organizator biegu jednak patrzy na liczby przez pryzmat uczestników na wszystkich dystansach. W takim ujęciu spadki frekwencji rzeczywiście są niewidoczne.

Dla nas jako organizatora 28. Bieg Powstania Warszawskiego zakończył się wielkim sukcesem. Mimo zmiany trasy biegu całą imprezę na dystansach 10 i 5 km ukończyło 10 423 osób. Dla porównania rok wcześniej na „starej” trasie, która jest lubiana przez wielu biegaczy do mety dotarło 9698 osób – tłumaczy Karol Adamaszek z Aktywnej Warszawy. –  To dla nas jasny sygnał, że Bieg Powstania Warszawskiego wciąż ma potencjał jako impreza, która przyciąga nowe osoby i wszystkich tych, którzy chcą upamiętnić Bohaterów Powstania Warszawskiego na sportowo. Dlatego też w przyszłym roku podnosimy limit uczestników tego biegu do 13 000 i – o ile nie wydarzy się nic nie przewidzianego – wracamy na „starą” trasę – informuje.

Czy to już koniec boomu na uliczne bieganie?

Podsumowując frekwencję na wszystkich analizowanych 23 biegach okazuje się, że po raz pierwszy całkowita liczba finiszerów przekroczyła 100 tysięcy osób. W 2018 roku metę 23 największych w Polsce biegów na dystansie 10 km osiągnęło 102 881 osób przy 91 601 uczestnikach w roku ubiegłym. To aż 11 280 biegaczy więcej! Czyli jest dynamiczny wzrost? Naszym zdaniem niestety niekoniecznie…

Jest takie powiedzenie, że istnieje prawda, półprawda i statystyki. I choć wykres pokazuje wyraźne odbicie po chwilowym spadku frekwencji w 2017 roku, w naszej opinii to tylko półprawda.

Zwróciliśmy uwagę, że tą statystykę mocno zaburza obecny… rekordzista, czyli Bieg Niepodległości w Poznaniu. W analizowanym przez nas okresie ostatnich pięciu lat, poznańska impreza odbyła się tylko trzy razy. Pierwsze dwa lata zamykały się w liczbie około 9 tysięcy uczestników, by w ostatnim roku zanotować aż 22,5 tysiąca finiszerów. Anomalia? A gdyby w 2018 roku nie było 100 rocznicy odzyskania niepodległości i poznański bieg nie zgromadził tak wielkiej liczby uczestników? A jeśli był to jednorazowy skok frekwencji spowodowany okrągłą rocznicą i niezwykłym medalem, który czekał na biegaczy na mecie?

Co będzie w takim razie, gdy w wynikach nie uwzględnimy w ogóle poznańskiej imprezy i podsumujemy pozostałe 22 imprezy? To wciąż dość reprezentatywna grupa, ale wyniki są już diametralnie inne. Zobaczcie sami.

Analizując frekwencję z wyłączeniem poznańskiego biegu dochodzimy do wniosku, że frekwencja podczas biegów na 10 km od 2015 roku systematycznie spada. W tym właśnie roku do mety dotarły 88 644 osoby. W 2016 roku liczba finiszerów wynosiła 85 084, a w 2017 roku 82 997. W tym roku na mecie pojawiło się 80 351 biegaczy. I w naszej opinii, te wyniki bardziej odpowiadają prawdzie.

Dlaczego tak myślimy? Bo w analizowanej grupie 23 biegów aż 13 z nich zaliczyło spadki frekwencji, a wiele imprez takie spadki odnotowuje rok po roku, od kilku lat. Na mniejszą liczbę biegających wskazują również mniejsze frekwencje zarówno na maratonach, jak i półmaratonach.

Podsumowanie

Za nami tegoroczne analizy biegów maratońskich, półmaratonów i biegów na 10 km. Każda z nich pokazała tąpnięcie, spadek, a w najlepszym przypadku wyhamowanie wzrostu frekwencji. To, że rynek biegów ulicznych w Polsce nie może rosnąć w nieskończoność, było jasne od samego początku wzrostów frekwencji. Kiedyś musiało nastąpić przesilenie i wszyscy zadawali sobie pytanie kiedy to nastąpi. Ta chwila chyba właśnie nadeszła. Oczywiście biegów na 10km jest w naszym kraju jest o wiele, wiele więcej niż te 23, które dzisiaj wzięliśmy pod lupę. Obserwacja frekwencji na największych imprezach pozwala jednak na pokazanie trendu, a ten jest bardzo wyraźny.

Co to oznacza dla organizatorów maratonów, półmaratonów i biegów na 10 km? Wszystko zależy od tego, w jaki sposób potraktują te statystyki. Ci, co podejdą do tematu poważnie i już dziś zaczną analizę swojej imprezy, wyciągając wnioski na przyszłość, mają szansę przetrwać na tym niełatwym rynku.

Oczywiście dziś w łatwiejszej sytuacji są organizatorzy dużych biegów, ale i oni nie powinni dać się ponieść złudnemu poczuciu bezpieczeństwa. Dobitnie świadczy o tym przykład Biegnij Warszawo, której frekwencja w ciągu minionych 4 lat zmalała o ponad 5 tysięcy uczestników czy gdyńskich biegów, które potraciły po 2-3 tysiące finiszerów.

Z pewnością wpływ na odpływ uczestników z biegów ulicznych ma dynamiczny rozwój innych kategorii biegów m.in. przeszkodowych (OCR), górskich, przełajowych. Poza tym Polaków nie brakuje na zagranicznych imprezach biegowych, znudzeni bieganiem w tych samych lokalizacjach eksplorują nowe trasy.

Grzegorz Dulnik