Jak ewoluowały najlepsze polskie wyniki mężczyzn na ulicznym dystansie 5 km?
Dopiero w latach 90-tych dwudziestego wieku Polski Związek Lekkiej Atletyki zaczął odnotowywać rekordowe wyniki w kraju w biegach ulicznych na 5 kilometrów, ale historia tej rywalizacji jest znacznie dłuższa i sięga pierwszych lat okresu dwudziestolecia międzywojennego.
Woltersdorf pierwszym rekordzistą
Założony pod koniec 1919 roku PZLA mierzył się z wieloma wyzwaniami, a jednym z nich był brak obiektów lekkoatletycznych w kraju. Tylko dwa – w Warszawie i Lwowie, spełniały wymogi organizacji wszystkich konkurencji lekkoatletycznych. Z tego powodu w pierwszych latach narodowej wolności długodystansowcy rywalizowali zazwyczaj w biegach przełajowych lub ulicznych, których dystanse nie było ustandaryzowane. Na bieżni na dystansie 5000 metrów też startowano rzadko. Głównie podczas krajowych mistrzostw bądź meczów międzypaństwowych.
W premierowych mistrzostwach Polski (1921) na dystansie dwunastu i pół okrążeń zwyciężył Jan Baran z Pogoni Lwów z dobrym jak na tamte czasy wynikiem – 17:52,8. Pierwsze rezultaty na tym dystansie w biegu ulicznym odnotowano rok później. Premierowym, nieoficjalnym rekordzistą Polski został urodzony w Kłodawie 23-letni Jan Woltersdorf, którego wątła budowa i mała waga ciała sprzyjała osiąganiu dobrych wyników na długich dystansach. Woltersdorf podczas Biegu Okrężnego „Głosu Polskiego” w Łodzi pokonał dystans dokładnie 4990 metrów w czasie 16:38,5.
Zwycięzca wyprzedził o cztery sekundy wchodzącego w okres dojrzałości Stefana Kostrzewskiego, który w trakcie późniejszej, bogatej lekkoatletycznej kariery wystąpił na dwóch igrzyskach olimpijskich (1924, 1928). Rok później Woltersdorf podczas kolejnej edycji zawodów we włókienniczym mieście ustanowił nową „życiówkę” – 16:30.
Zapomniany dystans przed wojną…
Na kolejny najlepszy wynik przyszło nam czekać do roku 1926. Niejaki Stanisław Rossa z warszawskiej Polonii przebiegł dystans 5 kilometrów w czasie 16:16. W ramach jakiego biegu – tego nie wiemy. Dostępne opracowania statystyczne wskazują jedynie na Łódź, co pozwala sądzić, że być może dokonał tego podczas kolejnej edycji Biegu Okrężnego „Głosu Polskiego”.
W późniejszym latach, z uwagi na pojawienie się kilku obiektów lekkoatletycznych, biegi uliczne straciły swoją renomę. Zaczęto zastępować je biegami przeszkodowymi, które wypełniały zawodnikom okres startowy od stycznia do maja. Odejście od biegania na ulicy PZLA uzasadniał złym wpływem nawierzchni na mięśnie i stawy lekkoatletów. Takie podejście związku sprawiło, że do wybuchu II wojny światowej praktycznie zaprzestano rywalizacji ulicznej na tym dystansie.
… i przez kolejne cztery dekady
Po wojnie, w 1947 roku, posiadaczem najlepszego ulicznego wyniku na 5 kilometrów stał się Jan Kielas. Wybitny polski długodystansowiec, wielokrotny mistrz Polski na stadionie na 5000 i 10 000 metrów, olimpijczyk w Helsinek (1952, 3000 m z przeszkodami), w Szczecinie jako pierwszy w kraju przebiegł omawiany dystans poniżej 16 minut (15:56). W latach 50 i 60-tych XX wieku pozastadionowe zmagania na 5 km stały się zapomnianą rywalizacją.
Na ulicach startowano wyłącznie w maratonie lub podczas nietypowych prób bicia rekordów – np. na 15 lub 25 kilometrów. W 1960 roku do najlepszego wyniku zbliżył się reprezentujący wówczas barwy stołecznej Legii, 11-krotny reprezentant Polski w meczach międzypaństwowych Mieczysław Kierlewicz, który uzyskał rezultat 16:13.
Bezcenne dla historyków sportu opracowanie statystyczne Tadeusza Dziekońskiego informuje, że w 1966 roku w Gdyni czwórka polskich biegaczy pokonała dystans 5 km poniżej 14 minut, a najszybciej do mety dotarł Michał Wójcik ze Śląska Wrocław (13:49). Trudno jednak uwierzyć w autentyczność tych wyników. Zresztą sam autor opracowania poddaje je w wątpliwość. Rezultat Wójcika był gorszy od ówczesnego rekordu świata na 5000 metrów z bieżni Australijczyka Rona Clarka tylko o 30 sekund! Prawdopodobnie trasa była źle zmierzona, a realny dystans zdecydowanie krótszy od zadeklarowanego przez organizatorów.
Z podobną dozą podejrzliwości trzeba podchodzić do wyniku Edwarda Kurka uzyskanego dwa lata później w Lublinie (13:39). Wątpliwości nie ma już jednak w przypadku Jerzego Grosa z Górnika Zabrze. Olimpijczyk z Montrealu – 1976 (maraton, 47. miejsce – 2:28,45), który swój rekord życiowy na 10 000 m doprowadził do imponującego wyniku 28:40,8 a na dwukrotnie krótszym dystansie do czasu 13:53,8, w 1975 roku w Sarajewie pokonał uliczny dystans 5 km w czasie 15:31.
Niemczak i Bartoszak przekraczają kolejne granice w Stanach
Milowy krok na ulicznej „piątce” wykonał w 1990 roku Antoni Niemczak. W wyjątkowym dla niego sezonie, podczas którego zajął drugie miejsce w maratonie w Chicago (z ówczesnym rekordem Polski 2:09.41), również w tym „polskim” mieście, ale na wiosnę, przebiegł 5 kilometrów w wybitnym czasie 14:29.
Rekord, który miał przetrwać co najmniej dekadę, ostał się… tylko rok. Również w Chicago, podczas 5K Rogaine, późniejszy olimpijczyk z Aten (2004) Michał Bartoszak uzyskał rezultat 13:40, minimalnie przegrywając z dwukrotnym halowym mistrzem świata na 3000 metrów Irlandczykiem Frankiem O’Marą. Bartoszak w swoich startach na tym dystansie był bardzo regularny. Rok później w Chicago wyrównał swój najlepszy rezultat, a w kolejnym sezonie, w Los Angeles, uszczknął z niego jedną sekundę (13:39). Wynik ten pozostaje do dziś aktualnym rekordem Polski na uliczną „piątkę”.
Było blisko, ale rekord ma coraz dłuższą brodę
Po zakończeniu kariery przez Bartoszaka na palcach jednej ręki można policzyć biało-czerwonych, którzy zbliżyli się do granicy 14 minut. W 2007 roku Tomasz Szymkowiak z Orkana Września w Armagh (Irlandia Północna) na jednej z najszybszych tras świata uzyskał wynik 14:10. Rok później w kolejnej edycji tych wyspiarskich zawodów jeszcze bliższy złamania tej bariery był Mariusz Giżyński (14:04). Udało mu się to rok później, ale do rekordowego osiągnięcia Bartoszaka brakowało 20 sekund. Jego wynik (13:59) powtórzył w 2012 roku Henryk Szost.
O rekord „otarł się” w 2014 roku Łukasz Parszczyński, który w Warszawie podczas Biegu Ursynowa wykręcił świetny rezultat 13:51. O sekundę wolniej w 2019 roku w Monaco pobiegł Krystian Zalewski, który rok później doprowadził swój uliczny personal best do 13:49.
Najbliżej rekordu Bartoszaka był w 2023 roku Patryk Kozłowski, który w sprzyjającym biegaczom Armagh dobiegł do mety w czasie 13:46.
Pora napisać nowy rozdział biegów ulicznych w Polsce. Być może liczący już ponad trzy dekady rekord kraju zostanie pobity podczas zbliżającego się BeMore5K.
Większość pojawiających się w tekście wyników pochodzi z opracowania statystycznego Tadeusza Dziekońskiego.
Autor: Michał Hasik – dziennikarz i historyk sportu, autor książki „Wrogowie”, opisującej losy najsłynniejszej polskiej, przedwojennej rywalizacji biegowej pomiędzy Januszem Kusocińskim a Stanisławem Petkiewiczem.
red




