Elżbieta Glinka wygrała 20. Półmaraton Warszawski. Zapachniało rekordem Polski
Tryumf Warszawianki Elżbiety Glinki nad międzynarodową koalicją biegaczek z wynikiem bliskim rekordu Polski oraz imponujący rekord frekwencji były ozdobami rozegranego dzisiaj (22 marca) jubileuszowego 20. Półmaratonu Warszawskiego.
Zacznijmy od strony sportowej wydarzenia, bo na stołecznych ulicach dzisiaj działo się dużo. W rywalizacji mężczyzn na dystansie półmaratonu miejscami na podium podzielili się biegaczy z zagranicy. Bezkonkurencyjny okazał się Kenijczyk Amon Kiptoo, który zwyciężył z czasem 1:01:09. Na kolejnych lokatach uplasowali się jego rodak Samuel Naibei Kiplimo (1:02:06) oraz reprezentant Maroka Hamza Sahil (1:02:21).
Najlepszy z Polaków, Mateusz Kaczor, ukończył bieg na ósmym miejscu z czasem 1:04:40.
Z perspektywy polskich kibiców znacznie bardziej emocjonujący był wyścig kobiet. Wszyscy mocno trzymali kciuki za Elżbietę Glinkę, która w ostatnich miesiącach wyrosła na postać numer jeden w kobiecym bieganiu. Po poprawieniu rekordu Polski na 10 km do poziomu 31:47 dzisiaj Warszawianka stanęła przed szansą pobicia rekordu kraju na dystansie półmaratonu. Na trasie w roli pacemakera towarzyszył jej doświadczony Arkadiusz Gardzielewski.
Glinka od razu objęła prowadzenie i nie oddała go do samej mety. Pierwsze 5 km pokonała w 16:20, na 10 km zameldowała się z wynikiem 32:59, a na 15 km międzyczas wyniósł 49:39. Warszawianka dała z siebie wszystko i wpadła na metę z fantastycznym wynikiem 1:09:25. Do rekordu Polski ustanowionego w 2021 roku przez Karolinę Nadolską zabrakło jej zaledwie 7 sekund. To drugi najlepszy wynik uzyskany na trasie półmaratonu w stolicy.
Glinka jest pierwszą od 2013 roku zwyciężczynią Półmaratonu Warszawskiego i drugą Polką w historii, która uzyskała wynik lepszy niż 70 minut. Poprzednio stołeczny bieg wygrała Olga Kalendarova-Ochal.
Warto również podkreślić, że do dzisiejszej rywalizacji w Warszawie podopieczna Mikołaja Raczyńskiego przystąpiła z rekordem życiowym 1:10:49 uzyskanym w listopadzie ubiegłego roku w Mediolanie. Jak łatwo policzyć, ze swojego najlepszego wyniku urwała aż minutę i 24 sekundy.
Za plecami Glinki o podium walczyło międzynarodowe towarzystwo. Drugie miejsce zajęła Marokanka Birdaha Fatima Ezzahra (1:10:13), a trzecie Kenijka Kiptum Hilda Jelagat (1:10:41). Następna Polka, Sylwia Ślęzak zajęła dopiero 15. miejsce z czasem 1:15:41, tuż za nią finiszowała Sabina Jarząbek (1:15:49).
Odnotujmy, że New Balance Bieg na Piątkę z czasem 14:30 wygrał Andrzej Kowalczyk, który wyprzedził Dariusza Nowakowskiego (14:40) i Michała Misiewicza (14:56). Wśród kobiet najlepsze okazały się Agnieszka Chorzępa (16:07), Dominika Stelmach (16:44) i Yuliia Veremchuk z Ukrainy (17:08).
Bieg na 5 km ukończyło 6882 zawodników, czyli o 1511 więcej niż rok temu.
Wielki Półmaraton Warszawski
Od rana w stolicy można było wyczuć atmosferę wielkiego sportowego święta. Na błonia PGE Narodowego, które były bazą imprezy Fundacji „Maraton Warszawski” zmierzały tysiące biegaczy. W tramwajach, metrze i autobusach rozmowy toczyły się praktycznie na jeden temat. Wszyscy mówili o biegu, do którego Warszawa szykowała się od kilku ostatnich miesięcy.
O tym, że będzie to wielka impreza wiadomo było już ponad 2 miesiące temu, gdy sprzedany został ostatni z 25 tysięcy pakietów na 20. Półmaraton Warszawski. Niezależnie od tego toczyły się zapisy na towarzyszący mu New Balance Bieg na Piątkę z limitem 8 tysięcy uczestników.
Ostatecznie 20. Półmaraton Warszawski zapisał się w historii jako pierwszy polski bieg na dystansie 21,097 km, który ukończyło ponad 20 tysięcy zawodników. Ta granica została mocno przekroczona, bo na listach z wynikami widzimy nazwiska aż 22 487 osób. Co trzecim uczestnikiem półmaratonu była kobieta. Gdy dodamy do tego 6882 finiszerów New Balance Biegu na Piątkę to otrzymujemy blisko 30 tysięcy uczestników wydarzenia. Tak dużej imprezy biegowej Polska jeszcze nie widziała!
Tak na marginesie, zabrakło zaledwie 56 finiszerów, aby Półmaraton Warszawski został największym polskim biegiem ulicznym w historii. Ten tytuł od 2018 roku należy do poznańskiego Biegu Niepodległości. Wrażenie robi jednak fakt, że w porównaniu z ubiegłym rokiem, do mety warszawskiej połówki dotarło aż 7882 biegaczy więcej. Oznacza to wzrost frekwencji o imponujące 54%.
– Dwadzieścia lat temu startowaliśmy z tysiącem biegaczy. Dziś patrzę na 30 344 osób, które przebiegły ulicami Warszawy, na 100 tysięcy kibiców, na miasto, które tańczy i kibicuje od startu do mety. To jest moment, w którym widać, jak daleko zaszliśmy. Warszawa dołączyła do grona wielkich miast biegowych w Europie i zamierzamy w tym gronie zostać na stałe – mówi Marek Tronina, dyrektor Fundacji „Maraton Warszawski”.
Jak czytamy w komunikacie prasowym, wśród uczestników dzisiejszej imprezy w stolicy znaleźli się biegacze ze 100 krajów, niemal co trzeci reprezentował pokolenie Gen Z (2735 finiszerów w kategorii K20 i 4011 w kategorii M20), co potwierdza rosnącą popularność biegania wśród młodszych generacji.
Warszawa jak Berlin i Londyn
Według szacunków organizatorów wydarzenie przyciągnęło blisko 100 tysięcy kibiców, którzy pojawili się m.in. na Nowym Świecie, Alejach Jerozolimskich i Żoliborzu. Jak zauważa Magdalena Skrocka z Fundacji „Maraton Warszawski”, była to nie tylko rywalizacja sportowa, lecz także miejskie święto, które połączyło biegaczy, mieszkańców i artystów w jednej przestrzeni.
– To był dzień, w którym Warszawa pokazała, że wielki bieg uliczny to coś więcej niż rywalizacja sportowa. To święto miasta, które łączy ludzi – biegaczy, kibiców, artystów, mieszkańców. Podobną energię znam z biegów w Londynie czy Berlinie. Cieszę się, że teraz mamy ją też w Warszawie – mówi Magdalena Skrocka, COO Fundacji „Maraton Warszawski”.
Hasło tegorocznej jubileuszowej edycji „Let’s Run This Party!” oddało dokładnie to, co działo się na ulicach, Warszawa bawiła się od startu do mety. Wzdłuż trasy biegnącej przez pięć warszawskich dzielnic rozlokowano 40 stref kibicowania z muzyką na żywo, DJ-ami i animacjami. Średnio co 500 metrów biegacze wpadali w kolejną falę dźwięku i dopingu.
Na jednym z punktów trasy na Krakowskim Przedmieściu, prosto z ulicy zagrała Mery Spolsky. Na mecie na błoniach PGE Narodowego na zawodników czekała kolejna muzyczna niespodzianka w postaci Reni Jusis serwującej DJ sety.
Trzy zespoły z wytwórni Kayax zagrały w różnych punktach trasy, oprawę dopełniło kilkudziesięciu innych muzyków.
Tegoroczna edycja przyniosła również przełomowy wynik w wymiarze charytatywnym. W ramach akcji #BiegamDobrze uczestnicy zebrali ponad milion złotych, co stanowi najlepszy rezultat w historii programu. Zbiórki trwają do końca marca, a organizatorzy liczą na dalszy wzrost tej kwoty.
Źródło: red, Fundacja „Maraton Warszawski”
fot. w nagłówku Andrzej Olszanowski






