1:08:48 Elżbiety Glinki. Ile naprawdę wart jest nowy rekord Polski w półmaratonie?
Trzydzieści sekund. W biegach długich to czasem różnica dwóch sportowych klas. W ostatnią niedzielę, 27 września, w Gdańsku Elżbieta Glinka przebiegła półmaraton w 1:08:48 i poprawiła rekord Polski kobiet należący od 2021 roku do Karoliny Nadolskiej. Poprzedni najlepszy wynik wynosił 1:09:18. Glinka jako pierwsza Polka w historii zeszła na dystansie 21,0975 km poniżej granicy jednej godziny i dziewięciu minut.
Skala wyniku robi wrażenie, gdy zestawimy go z krajową czołówką. Jeszcze przed biegiem w Gdańsku Glinka przewodziła w polskich tabelach sezonu z wynikiem 1:09:25, uzyskanym w marcu w Warszawie. Druga była Aleksandra Lisowska ze stratą blisko dwóch minut – 1:11:15, a trzecia Beata Niemyjska z 1:12:15. Po osiągnięciu wyniku 1:08:48 przewaga Glinki nad drugą Polką w sezonie wzrosła do 2 minut i 27 sekund!
Równie imponująca jak przewaga nad kolejnymi zawodniczkami jest skala progresu podopiecznej Mikołaja Raczyńskiego. Przypomnę, że w 2025 roku rekord życiowy Glinki wynosił 1:10:49. W niespełna rok przesunęła więc swoją „życiówkę” o 2 minuty i 1 sekundę.
fot. Michał Buczyński
Końcówka pierwszej „setki” na świecie
Tydzień przed biegiem Glinki, 20 września, w Kopenhadze odbyły się mistrzostwa świata w biegach ulicznych. Polka wybrała krótszy dystans (5 km), natomiast półmaraton wygrała Kenijka Agnes Ngetich, która wynikiem 1:05:15 ustanowiła rekord świata kobiet w biegu rozgrywanym wyłącznie w kobiecej stawce. Druga była jej rodaczka Veronica Loleo, która uzyskała 1:06:05, a trzecia reprezentantka Rwandy Florence Niyonkuru z 1:06:08.
Siedemnasta zawodniczka mistrzowskiej stawki, Ednah Kurgat z USA, uzyskała 1:08:11, Etiopka Tsigie Gebreselama była osiemnasta z czasem 1:08:30, a Belgijka Chloé Herbiet dziewiętnasta z wynikiem 1:08:44. Następna zawodniczka, Amerykanka Carrie Ellwood, ukończyła bieg w 1:09:12. Oznacza to, że 1:08:48 dawałoby Glince około 20. miejsca w mistrzostwach świata.
W ogólnej tabeli kopenhaskiego półmaratonu przed Polką znalazłaby się jeszcze słynna biegaczka narciarska Therese Johaug z wynikiem 1:08:43. Norweżka startowała jednak w biegu masowym i nie była uwzględniana w klasyfikacji mistrzostw świata.
Na aktualnej światowej liście World Athletics wynik 1:08:48 odpowiada 93. pozycji w sezonie 2026. Dokładnie taki sam czas uzyskała w lutym w Neapolu Kenijka Lucy Nthenya. Ponieważ rezultat Glinki z Gdańska jest bardzo świeży i wciąż czeka na ratyfikację, nie został jeszcze uwzględniony w globalnej bazie.
Na pierwszy rzut oka miejsce w końcówce pierwszej setki światowych tabel może nie wyglądać szczególnie spektakularnie. Tyle że półmaraton kobiet jest obecnie jedną z najmocniej obsadzonych konkurencji biegowych. Ogromną część pierwszej setki stanowią zawodniczki z Kenii i Etiopii, a poziom światowych biegów ulicznych w ostatniej dekadzie przesunął się bardzo wyraźnie. Dla porównania, w 2025 roku wynik 1:08:46 dawał około 105. pozycję na światowej liście.
Szeroka europejska czołówka
Patrząc jednak na wynik Glinki przez pryzmat osiągnięć Europejek, 1:08:48 mocno zyskuje na znaczeniu. Lokuje ją mniej więcej w okolicach 14. pozycji na Starym Kontynencie w sezonie 2026, a więc mówimy o przynależności do szerokiej europejskiej czołówki.
Na czele europejskich tabel są zawodniczki biegające od 1:06 do 1:07 i niskich 1:08, m.in.: Słowenka Klara Lukan, Chloé Herbiet, Niemki Blanka Dörfel i Domenika Mayer, Francuzka Mekdes Woldu czy Diane van Es z Holandii. Do absolutnego europejskiego topu Glinkę dzieli więc jeszcze wyraźny dystans. Ale w grupie bezpośrednio otaczającej Polkę różnice są już liczone w pojedynczych lub kilkunastu sekundach, a nie w minutach.
Równie ciekawie wygląda perspektywa historyczna. Czas 1:08:48 oznacza wynik mniej więcej w szóstej dziesiątce europejskiej listy wszech czasów. I chyba właśnie ta perspektywa najlepiej oddaje skalę niedzielnego rezultatu biegaczki z Warszawy.
Autor: Michał Hasik
fot. w nagłówku Michał Buczyński

