Maraton Warszawski chce być wydarzeniem, którym żyje całe miasto

Maraton Warszawski rośnie nie tylko pod względem frekwencji. O tym, jak zmienia się impreza, dlaczego bieganie coraz mocniej wpisuje się w miejską kulturę i dokąd zmierza największy maraton w Polsce, była mowa podczas spotkania z mediami w New Balance Run House w Pałacu Kultury i Nauki.

W niedzielę, 27 września, na ulice stolicy wybiegną uczestnicy 48. Maratonu Warszawskiego. Niemal 14 tys. pakietów na królewski dystans zostało sprzedanych a kolejne około 7 tys. uczestników pokona 10 km w ramach Nice To Fit You Warszawskiej Dychy. Podczas spotkania z mediami poprzedzającego imprezę jednak znacznie więcej mówiło się o tym, co dzieje się wokół samego biegu.

W New Balance Run House w Pałacu Kultury i Nauki spotkali się Iga Bielawski, Marketing Director w New Balance Polska, oraz Marek Tronina, prezes Fundacji „Maraton Warszawski”. Rozmowę poprowadził Tomasz Koprowski z portalu bieganie.pl.

Tematyka szybko wykroczyła poza niedzielne 42,195 km. Dotyczyła społeczności, miejsca biegania w życiu miasta, rosnącego znaczenia Warszawy na międzynarodowej mapie oraz tego, jak maraton może zmieniać się w wydarzenie, którym miasto żyje przez cały weekend.

Maraton to nie tylko okazja do ekspozycji marki

Sam Run House jest jednym z przykładów tej zmiany. Przestrzeń działająca podczas maratońskiego weekendu nie została pomyślana jako klasyczna strefa sponsora. Można tutaj wziąć udział w sobotnim Shake Out Run, sesjach Stretch & Mobility, przetestować sprzęt, ale przede wszystkim spotkać innych ludzi związanych z bieganiem. To miejsce nie tylko dla uczestników niedzielnych zawodów, dołączyć może każdy zainteresowany.

– Zbudowaliśmy tę przestrzeń po to, żeby gościć tutaj społeczność. To nie jest taka typowa ekspozycja marki. Chcemy, żeby ta przestrzeń żyła tak naprawdę przez cały weekend dla wszystkich: biegaczy, ich rodzin, znajomych i kibiców – mówiła Iga Bielawski.

New Balance chce przy tym wyjść poza czysto sportowe postrzeganie biegania. W Run House pojawiły się również elementy związane ze sztuką, a do współpracy zaproszono polskich artystów.

– Chcieliśmy połączyć sport, ale też kulturę i miasto. Zależy nam na tym, żeby patrząc na bieganie, nie myśleć tylko o momencie sportowym, ale wplatać je w tkankę współczesnej kultury miejskiej – tłumaczyła Bielawski.

Relacji z biegaczami nie buduje się przez jeden weekend

Zmiana widoczna jest również w sposobie, w jaki marki i organizatorzy próbują docierać do biegaczy. Maratoński weekend jest kulminacją, ale kontakt ze społecznością ma trwać znacznie dłużej.

– Ciężko jest budować relacje z biegaczami przez pryzmat jednego eventu czy jednego weekendu. To jest praca, którą wykonujemy przez cały rok – podkreślała przedstawicielka New Balance.

Przykładem były działania prowadzone jeszcze przed otwarciem Run House. Tydzień przed maratonem odbył się Together Laps – Women Run, skierowany do kobiet i dziewczyn. W niedzielę marka przeniesie się z kolei na trasę, gdzie na 41 kilometrze, w okolicy ulic Świętokrzyskiej i Mazowieckiej powstanie New Balance Cheer Zone. Będzie dużo dobrej, energetycznej muzyki i żywiołowy doping kibiców.

Za tymi aktywacjami stoi szersza filozofia „Run Your Way”. Bieganie nie ma być przedstawiane wyłącznie przez pryzmat rekordów, tempa i rywalizacji.

– Wspieramy profesjonalnych atletów, ambitnych amatorów łamiących trzy godziny w maratonie, ale też osoby, które po prostu wstały z kanapy i robią swoje pierwsze kilometry – mówiła Bielawski.

Tysiące debiutantów na starcie

To szczególnie istotne w momencie, gdy do biegania wchodzi nowa grupa ludzi. Podczas spotkania zwrócono uwagę na liczbę debiutantów w Maratonie Warszawskim. Według danych przytoczonych przez Igę Bielawski, w poprzedniej edycji przy około 11,5 tys. uczestników blisko 5 tys. osób po raz pierwszy mierzyło się z dystansem maratońskim.

Dla organizatorów to jeden z najważniejszych sygnałów dotyczących przyszłości imprezy. Rekordowa liczba uczestników może być efektem obecnej koniunktury na bieganie, ale tysiące debiutantów oznaczają napływ ludzi, którzy dopiero zaczynają swoją przygodę z maratonem.

Marek Tronina: W bieganiu łatwo znaleźć wspólny cel

Prezes Fundacji „Maraton Warszawski” zwracał uwagę na jeszcze inny wymiar biegowego boomu. Jego zdaniem bieganie ma wyjątkową zdolność do budowania społeczności ponad podziałami.

– W życiu bardzo łatwo się spierać i dzielić, a w bieganiu łatwo znaleźć przestrzeń ze wspólnym celem. Tym wspólnym celem jest dotarcie do mety. Bieganie jest bardzo pokojowe i łączące. Tu kończą się głupie spory – mówił Marek Tronina, który pełni również funkcję CEO cyklu European Marathon Classics.

Tronina podkreślał, że właśnie wokół takiej społeczności przez lata rozwijała się warszawska impreza.

– Sukces Maratonu Warszawskiego zbudowaliśmy w oparciu o tę wewnętrzną, małą, a teraz rozrastającą się społeczność ludzi. Kluczem są zawsze ludzie. Jak masz fajne środowisko, to w żadnym miejscu nie będziesz się nudził – przekonywał.

W jego wypowiedzi pojawił się również wątek „normalności”, którą pokazują wielkie imprezy biegowe: tysięcy ludzi spotykających się w jednym miejscu i realizujących wspólny cel.

– Powinniśmy zbudować sobie szacunek dla normalności, którą mamy na co dzień i którą bieganie pokazuje. Bardzo wielu ludziom na świecie tej normalności brakuje i powinniśmy ją doceniać – mówił Tronina.

Rośnie pozycja Warszawy w maratońskim świecie

Jednym z najważniejszych wspólnych celów Fundacji „Maraton Warszawski” i New Balance jest dalsze umiędzynarodowienie imprezy.
Według danych przytoczonych podczas spotkania udział zagranicznych zawodników wzrósł z około 12 proc. w 2024 roku do ponad 16 proc. w 2025 roku. Jak informowano na konferencji prasowej przed biegiem, w tym roku na listach jest już ponad 22 proc. obcokrajowców. To pokazuje, że Warszawa przyciąga coraz więcej gości, a wrześniowy bieg staje się sportową wizytówką stolicy.

Popularność imprezy rośnie m.in. dzięki uczestnictwu Maratonu Warszawskiego w cyklu European Marathon Classics, który skupia osiem znanych biegów maratońskich w takich miastach jak Rzym, Wiedeń, Madryt, Londyn, Kopenhaga, Warszawa, Lizbona i Frankfurt.

Międzynarodowe ambicje Maratonu Warszawskiego coraz częściej znajdują odzwierciedlenie również w tym, kto interesuje się stołeczną imprezą. W przeddzień maratonu Warszawę odwiedziła Mary Wittenberg, była szefowa New York Road Runners i była dyrektor New York City Marathon. Swoimi wrażeniami podzieliła się później w obszernym poście na LinkedIn.

Wittenberg zwróciła uwagę przede wszystkim na historyczne związki Warszawy z narodzinami wielkich miejskich maratonów. Przypomniała, że pierwszy Maraton Pokoju odbył się w 1979 roku, zaledwie trzy lata po tym, jak Maraton Nowojorski po raz pierwszy poprowadzono przez wszystkie pięć dzielnic miasta, dwa lata po narodzinach maratonu w Chicago i w tym samym roku, w którym wystartowały maratony m.in. w Sztokholmie, Rio de Janeiro i Stambule.

Jak napisała na LinkedIn, Maraton Warszawski jest mocno związany z korzeniami Nowego Jorku i wielu innych wielkich miejskich maratonów. Zwróciła też uwagę na odporność warszawskiej imprezy, która była organizowana mimo niezwykle trudnych okresów, w tym stanu wojennego w 1981 roku, a wiele lat później także pandemii COVID-19.

Na maratoński weekend do Warszawy zjechali m.in. Carey Pinkowski, wieloletni dyrektor Chicago Marathon, oraz przedstawiciele maratonów w Lizbonie i Madrycie.

– Mamy konkretne wspólne cele. Jednym z nich jest zaznaczenie Warszawy na biegowej mapie Europy i świata – mówiła Bielawski.

New Balance może wnieść do tej współpracy doświadczenia z innych dużych imprez. Amerykańska marka związana jest m.in. z maratonami w Londynie i Walencji, gdzie maraton od dawna jest nie tylko zawodami sportowymi, ale również ważnym wydarzeniem dla całego miasta.

Tronina zaznaczał jednak, że w rozwoju warszawskiej imprezy nie chodzi wyłącznie o dokładanie kolejnych tysięcy zawodników.

– Szukamy partnerów międzynarodowych po to, żeby nasze imprezy wynosić na jeszcze wyższy poziom. Niekoniecznie tylko po to, by były większe, ale przede wszystkim lepsze – podkreślał.

Z medalem na szyi w miasto

Warszawa ma również zacząć mocniej celebrować sam maraton. Bielawski wskazywała na obrazek charakterystyczny dla największych biegów świata: dzień po zawodach na ulicach, w restauracjach i kawiarniach nadal widać maratończyków, którzy chodzą z medalami na szyi. To detal, ale jednocześnie symbol tego, jak mocno wydarzenie może wejść w życie miasta.

– Chcemy, żeby Warszawa jeszcze bardziej żyła tym wydarzeniem, żeby ono nie zaczynało się na starcie i nie kończyło na mecie. Chodzi również o celebrowanie tego, że ktoś ukończył maraton, może pochwalić się medalem i wyjść z nim w miasto – mówiła szefowa marketingu New Balance.

Run House, wydarzenia poprzedzające start czy strefy kibicowania mają prowadzić właśnie w tym kierunku. Maraton ma być widoczny nie tylko dla kilkunastu tysięcy ludzi z numerami startowymi, ale także dla mieszkańców, którzy sami nie planują przebiec 42,195 km.

„Ten maraton już się udał”

Najważniejszy sprawdzian przyjdzie oczywiście w niedzielę. Organizacja biegu dla 14 tys. maratończyków pozostaje ogromnym przedsięwzięciem logistycznym, w którym nie wszystko da się przewidzieć. Tronina jeszcze przed startem przekonywał jednak, że wiele najważniejszych rzeczy już się wydarzyło.

– Uważam, że ten maraton już się udał. To, co zrobiliśmy, już się w ten sposób nie cofnie. Zespół jest maksymalnie zaangażowany i wszystko jest dopilnowane. Jedyna rzecz, której teraz potrzebujemy, to dobra pogoda – mówił.

W niedzielę okaże się, jak te przygotowania przełożą się na 42,195 km ulicami stolicy. Niezależnie od wyników sportowych tegoroczna edycja pokazuje jednak kierunek, w którym zmierza Maraton Warszawski: ma być nie tylko coraz większym biegiem, ale coraz większym wydarzeniem dla samej Warszawy.

md



Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 Komentarze
Najnowsze
Najstarsze Najwięcej głosów
0
Chętnie poznam Twoje przemyślenia, skomentuj.x