Jak biega się w New Balance 1080 v11? [TEST]

New Balance wprowadził na rynek jedenastą odsłonę swojego, chyba możemy już go tak nazwać, kultowego modelu 1080. W ostatnich dwóch tygodniach miałem przyjemność przetestowania tych butów. Dzisiaj przyszedł czas na podzielenie się z Wami swoimi wrażeniami z biegania w najnowszej wersji flagowej treningówki amerykańskiej marki.

W swojej biegowej przygodzie, zabiegałem już kilkadziesiąt par. Mimo to buty New Balance zagościły na moich stopach dopiero w ubiegłym roku, kiedy przypadło mi w udziale sprawdzenie poprzednika naszych ,,Jedenastek’’. Para, którą testowałem w 2020 roku wciąż jest w mojej szafie i tak przypadła mi do gustu, że nabyłem  jeszcze jedną. Od tamtej pory są to moje podstawowe buty treningowe.

Co nowego w tej wersji?

Wróćmy jednak do najnowszej odsłony New Balance Fresh Foam 1080 V11.  Producent zachwala ten model jako najlepiej amortyzowany przeznaczony na nawierzchnie asfaltowe.  Podeszwa Fresh Foam X uległa ulepszeniu. Cholewka, która została poddana modyfikacji, jest teraz bardziej elastyczna.

Po wsunięciu stopy do środka but przylega do niej całą możliwą powierzchnią, na tyle dokładnie, ze sznurowanie jest tylko formalnością i nie ma potrzeby zaciskania sznurówek dla lepszego trzymania stopy. Delikatnej zmianie uległ też zapiętek, który ma niższe wcięcie z boku i podobnie, jak cholewka, charakteryzuję się dobrą elastycznością w swojej górnej części i trwałością w dolnej.

Kosmetycznym zmianom poddane zostało logo na języku oraz umieszczona na boku litera N. W ,,Jedenastkach’’ wyraźnie urosła po to, żeby stanowić lepsze wsparcie dla śródstopia. Design podeszwy pozostał bez zmian, a  to oznacza dobre zabezpieczenie i ochronę podczas pokonywania szutrowych tras, leśnych ścieżek, czy parkowych alejek, na których leżą: żwir, kamyki, szyszki i inne drobiazgi. Biegając w tym modelu z pewnością nie musicie się nimi specjalnie przejmować,  Wasze stopy będą bezpieczne.

Wygląd buta po tych kilku zmianach oceniam na plus. Drop wynosi 8mm, a waga to odpowiednio 230 g dla damskiego rozmiaru 39 i  271 g dla męskiego rozmiaru 42,5.

Chodźmy biegać

 Z racji, że  w poprzedniej wersji 1080 zrobiłem już około 3 000 km, w stosunku do nowej odsłony miałem swoje, dość wysokie wymagania. Powinno być przynajmniej tak samo komfortowo i szybko jak do tej pory, a nawet ciut lepiej.

W dwa testowe tygodnie zrobiłem dwanaście treningów, co przełożyło się na trochę ponad dwieście przebiegniętych kilometrów. Wystarczająco, żeby poddać buty weryfikacji.  Nie chcąc was zanudzać opisem każdego z moich biegów po kolei, postanowiłem je pogrupować i w ten sposób opisać funkcjonalność modelu  1080 V 11.

Wybiegania

Wybiegania, oraz dłuższe niedzielne treningi mieściły się w przedziale 15 – 25 km. Oczywiście wypróbowałem buty na  każdej dostępnej w okolicy nawierzchni, były więc treningi na leśnych szlakach, asfaltowych chodnikach, szutrowych alejkach, a nawet czego nie mogłem zrealizować w przypadku wersji z numerem  10, pobiegałem sobie po śniegu.

Trwałość podeszwy i jej odporność na napotkane przeszkody opisałem już w drugim akapicie. Na śniegu but radził sobie całkiem dobrze, nie zanotowałem nieprzyjemnych poślizgnięć czy utraty stabilizacji. Cyrkulacja powietrza w bucie jest na naprawdę przyzwoitym poziomie, stopy po treningach nie były zziębnięte ani przemoczone.

Problem z przyczepnością dał o sobie znać w zasadzie tylko w jednym przypadku, kiedy pokonywałem przez przejście dla pieszych. Mokre pasy na jezdni dla tej podeszwy stanowiły naprawdę wyzwanie, stąd zalecam ostrożność na nawierzchniach pomalowanych farbą. Z całą pewnością model New Balance 1080 w wersji 11 idealnie nadaje się do klepania kilometrów. Zapewnia wygodę i amortyzację na wysokim poziomie.

Szybkie jednostki

Szybkie jednostki, oraz siła biegowa podczas testowania  ,,Jedenastek’’ stanowiły dokładnie połowę wszystkich zrobionych w tej parze treningów.  Obiegałem NB na odcinkach 200 i 300 m, poprzez pośrednie 600 – 1000 m na ponad 3 kilometrowych kończąc.

Mimo, że but pozycjonowany jest jako treningowy, a  zazwyczaj wysoki poziom amortyzacji wprowadzony jest kosztem szybkości, jaką możemy z danego modelu wyciągnąć, w 1080 tego nie czułem. Szybkie odcinki biegało mi się bardzo dobrze i dynamicznie. Nie odczytajcie tego w ten sposób, że wystarczy  dwa razy ziewnąć podczas interwału, machnąć nogą i robota zrobi się sama. Co to to nie!  Ale ten model będzie waszym sprzymierzeńcem podczas pracy na dużych prędkościach.

Poprzednika zabierałem ze sobą w roku ubiegłym nawet kilkukrotnie na zawody, kiedy te jeszcze mogły się odbywać.  Dla porównania przedstawiam wam swoje czasy z dwóch biegów na 10 km, pierwszy w NB, a drugi w klasycznych startówkach: 35:19 versus 35:12. Przyznacie, że różnica jest znikoma.

Bieżnia i siła biegowa

Dwie jednostki treningowe zrealizowałem na tartanowej bieżni.  Były to treningi szybkościowe polegające na bieganiu coraz krótszych odcinków na coraz większej prędkości. Jedenastki spisały się bez zastrzeżeń, aczkolwiek ich dobra amortyzacja w połączeniu z bądź co bądź sprężystym podłożem, jakim jest tartan dawały wrażenie, że jest zbyt miękko.

Podczas treningów nie mogło oczywiście zabraknąć siły biegowej. Stumetrowe podbiegi ubrane w serię dwunastu powtórzeń okrasiłem skipami i wieloskokami. Zarówno jeden, jak i drugi element w NB 1080 poszedł bardzo dobrze. Dzięki dobrej dynamice, jaką gwarantuje ten model zwłaszcza skipy  były przyjemnością.

Podsumowanie

Mimo, że producent nie dokonał drastycznych korekt w stylistyce buta, to w mojej ocenie nowy NB 1080 nabrał bardziej agresywnego kształtu.  Do tego dochodzi przyjemna kolorystyka. Spokojne wybieganie dzięki piance fresh foam będzie komfortowym, miłym treningiem. To, co najlepsze czeka was na twardych nawierzchniach. Ten but lubi asfalt i to jest jego naturalne środowisko tam wyciśniecie z niego najwięcej. Moim zdaniem im agresywniej atakujecie podłoże, tym większy zwrot otrzymujecie od tych butów.

Gdyby zdarzyło wam się zboczyć w leśne ostępy oczekujcie dobrego zabezpieczenia i stabilności podczas biegu.  Ze swoje strony zachęcam do sprawdzenia ,,Jedenastek’’ w warunkach bojowych podczas startu w zawodach.

Tekst i zdjęcia: Szymon Brzozowski