W Gdyni One Moen Show! Debiut Zalewskiego jak marzenie

Przed imprezą wydawało się, że w niedzielę w Gdyni będziemy świadkami pojedynku Norwega Sondre Moena Nordstada i Marcina Chabowskiego. To właśnie tym dwóm zawodnikom najwięcej uwagi poświęcił organizator zapowiadając bieg. Obaj byli gośćmi konferencji prasowej, na której Zbigniew Nadolski, dyrektor sportowy Gdynia Półmaratonu tylko wspominał o planowanym debiucie Krystiana Zalewskiego, znanego do tej pory głównie ze startów na bieżni na dystansie 3000m z przeszkodami. W ostatniej chwili wskoczył na listę startową w Gdyni, ponieważ tydzień wcześniej ze względu na fatalne warunki pogodowe nie doszedł do skutku półmaraton w Hadze.

Na konferencji prasowej Zbigniew Nadolski przytoczył m.in. deklarację menedżera Zalewskiego, który ocenił, że jego zawodnika stać na to, aby w debiucie pobiec na wynik 1:01:30. To rezultat lepszy, niż rekord Polski wynoszący 1:01:34, niepobity od 19 lat. Taka deklaracja wywołała wśród zebranych zaskoczenie, a komentarz Marcina Chabowskiego – „Daj Boże zdrowie” salwę śmiechu.

Zalewski pokazał pazur

Okazało się jednak, że to właśnie Krystian Zalewski odegrał w niedzielnym biegu pierwszoplanową rolę. Od samego początku mimo niesprzyjających warunków pogodowych biegł mocno. Pierwszą piątkę minął jako drugi z czasem 14:46, a na 10 kilometrze zameldował się jako trzeci z czasem 29:40 i 26 sekundami straty do prowadzącego wówczas Norwega. Drugi był Akalnew Shumet, ale dla Etiopczyka był to ostatni międzyczas, na którym oficjalnie został sklasyfikowany tak wysoko.

Mniej więcej od 12 kilometra wykrystalizowała się czołówka biegu. Z przodu niepodzielnie rządził Sondre Moen Nordstad, a za jego plecami z trudną technicznie trasą i wiatrem walczyli Krystian Zalewski oraz zawodnik z Etiopii, który podążał za nim jak cień. Na 15 kilometrze zameldowali się z tym samym czasem 45:01 i ich strata do Norwega wynosiła już 1 minutę i sekundę.

Do 20 kilometra Zalewskiemu udało się odskoczyć od Etiopczyka na około 10 sekund. Do mety Polak dołożył rywalowi jeszcze dodatkowe kilkanaście sekund. Norweg tego dnia był poza zasięgiem, potwierdził klasę i ostatecznie finiszował z wynikiem 1:01:18, który jest jednocześnie nowym rekordem Gdynia Półmaratonu.

– Zdołałem poprawić mój drugi najlepszy czas w półmaratonie po samotnym biegu przez większą część dystansu. Musiało mi wystarczyć towarzystwo silnego wiatru, który nie opuszczał mnie od startu do samej mety – zaznaczył po biegu Sondre Moen Nordstad.Myślę, że z kilkoma więcej rywalami na moim poziomie oraz wsparciem pacemakera mógłbym pobiec dzisiaj szybciej. Ten występ daje mi jednak jasną informację na temat punktu, w którym się znajduję po moim powrocie do biegania po kontuzji. Teraz koncentruję się na przygotowaniach do startu w półmaratonie w Pradze – dodał zawodnik, którego rekord życiowy w półmaratonie wynosi 59:48.

Zalewski był drugi z czasem 1:02:35. Rekordu Polski nie udało mu się pobić, ale ten wynik i tak robi wrażenie. To siódmy najlepszy rezultat w historii polskiego półmaratonu. Równie szybko udało się pobiec jedynie Henrykowi Szostowi w 2011 roku w Warszawie.

Gdynia Półmaraton

– Bardzo się cieszę, że właśnie tutaj, przed polską publicznością przebiegłem swoją pierwszą „połówkę”. Drugie miejsce i rezultat jaki uzyskałem w debiucie wygląda całkiem nieźle – ocenił Krystian Zalewski. – W tym roku prawdopodobnie jeszcze mnie na tym dystansie zobaczycie – zapowiedział biegacz, który w światowym rankingu zawodników 3000m z przeszkodami zajmuje 44 miejsce.

Jak spisali się pozostali Polacy?

Tuż za podium uplasował się Arkadiusz Gardzielewski, który w Gdyni sprawdzał formę przed czekającym go 14 kwietnia ORLEN Warsaw Marathonem rozgrywanym w randze Mistrzostw Polski. Zawodnik WKS Śląska Wrocław od samego startu do mety biegł czwarty, na jego nieszczęście kolejne kilometry pokonywał samotnie. Na mecie uzyskał czas 1:03:43, do rekordu życiowego zabrakło 27 sekund.

– Generalny test przed ORLEN Warsaw Marathon wyszedł bardzo obiecująco. Jestem z tego wyniku zadowolony i z optymizmem patrzę na zbliżający się maraton – skomentował Arkadiusz Gardzielewski. – Duży wpływ na dzisiejsze wyniki miał na pewno wiatr, który mocno utrudniał rywalizację. Niektóre kilometry wychodziły po 3:10, a rekordowy nawet w 3:15! Niestety biegnąc przez większość trasy samemu, nie było się za kim schować. Do życiówki trochę dzisiaj zabrakło, będę jednak jeszcze o nią walczył w kolejnych startach – podkreślił biegacz z Wrocławia.

Gdynia Półmaraton

W podobnej sytuacji jak Gardzielewski znalazł się Marcin Chabowski, który również biegł sam na piątej pozycji. Finiszował z wynikiem 1:04:13, dalekim od deklaracji składanych na konferencji prasowej. Zapowiadał walkę o wynik na poziomie półmaratonu w Glasgow, gdzie we wrześniu ubiegłego roku uzyskał czas 01:02:24.

– Pierwsze koty za płoty. Nie był to powalający występ w moim wykonaniu. Zdecydowanie brakło świeżości i mocy w nogach – napisał Marcin Chabowski na Facebooku. – Gratuluję zwycięzcom biegu oraz wszystkim, którzy dzisiaj walczyli na trasie. Krystian poleciał super w debiucie – podkreślił.

Marcin Chabowski nie ma szczęścia do gdyńskiej połówki. W ubiegłym roku zajął tutaj szóste miejsce z czasem 1:04:53.

Do najbardziej udanych raczej nie zaliczy swojego startu w Gdyni Kenijczyk Hilary Kiptum Kimayo, który zwyciężał tutaj w 2016 i 2017 roku. Wczoraj do mety dotarł dopiero szósty z wynikiem 1:05:28.

Waleczna Anna Gosk

Rywalizacji kobiet ton nadawały zawodniczki z Afryki – dwie Etiopki Shegae Maeregu i Genet Gashie oraz dobrze znana w Gdyni Kenijka Christine Oigo, która w 2016 i 2017 roku była tutaj druga, a w ubiegłym roku dobiegła do mety jako pierwsza. Honoru gospodarzy dzielnie broniła Anna Gosk, która przez wiele kilometrów toczyła walkę o nawiązanie kontaktu z czołówką.

Etiopki w niedzielę były poza zasięgiem Polki i ostatecznie to właśnie im przypadły dwa czołowe miejsca. Wygrała Genet Gashie, która finiszowała z czasem 1:12:05. Druga Maeregu uzyskała wynik 1:12:42. Determinacja i wola walki Anny Gosk zaowocowały rezultatem 1:13:07, który jest jednocześnie nowym rekordem życiowym zawodniczki KS Podlasie Białystok.

Gdynia Półmaraton

Po zawodach Anna Gosk przyznała, że cieszy się z tak dobrego wyniku w tak niesprzyjających warunkach.

– Od pierwszego do ostatniego kilometra biegłam samotnie. Dwie pierwsze koleżanki mogły liczyć na osłonę w postaci mężczyzn z czołówki, natomiast ja z wiatrem musiałam zmagać się sama – mówi najlepsza Polka Gdynia Półmaratonu 2019. – Na szczęście mogłam liczyć na rewelacyjny doping kibiców i wolontariuszy na trasie, za co jestem im niesamowicie wdzięczna, ponieważ w samotnym biegu po trudnej trasie musi się coś dziać, by nie spadała motywacjaTo mój pierwszy start w Gdyni, przyjechałam tu z nadzieją na osiągnięcie nowej życiówki i bardzo cieszę się, że to się udało. Wynik 01:13:07 i trzeci stopień podium jest przyjemnym zaskoczeniem i jeśli tylko zdrowie będzie dopisywało, mam wielką nadzieję, że to dopiero początek moich udanych startów w tym roku – mówiła Anna Gosk.

Do mety 4. Gdynia Półmaratonu dotarło 6288 biegaczy, o 339 osób więcej niż przed rokiem. To nowy rekord frewkencji tej imprezy. W dniach 27-29 marca przyszłego roku w jej ramach odbędą się Mistrzostwa Świata w Półmaratonie (IAAF World Half Marathon Championships).

Gdynia Półmaraton 2019 – Wyniki

Mężczyźni:

1. NORDSTAD MOEN Sondre (NOR) – 1:01:18

2. ZALEWSKI Krystian (POL) – 1:02:36

3. AKALNEW Shumet (ETH) – 1:02:54

4. GARDZIELEWSKI Arkadiusz (POL) – 1:03:43

5. CHABOWSKI Marcin (POL) – 1:04:13

Kobiety:

1. GASHIE Genet (ETH) – 1:12:05

2. MAEREGU Shegae (ETH) – 1:12:42

3. GOSK Anna (POL) – 1:13:07

4. OIGO Christine (KEN) – 1:15:08

5. ANDRZEJCZAK Monika (POL) – 1:15:47

Pełne wyniki 4. Gdynia Półmaraton

 

md

Fot. www.sportografia.pl / www.sportevolution.pl